Zaprawianie butów - Impregnacja - Pastowanie - Nubuk - Skóry licowe - Membrana

(1/108) > >>

AXE316:
Witam.


Rozpoczęcie wątku jest konsekwencją ciągle przewijającego się to tu to tam tematu jak tego .
Post (zalążek) jeszcze wyedytuję kilka razy celem dodania fotek by lepiej zobrazować wszystkie zabiegi 

Skóry licowe
Czyli gładkie przygotowane najczęściej do pastowania- jak nam się wydaje.
Mowa o skórach naturalnych nie o wyrobach czakoladopodobnych  ;)
Jak zacząć z nowymi butami by było długo sucho i przetrwały jak najdłużej?
W dobrych markach jest to stosunkowo proste i wyjaśnię to na wstępie - w używanych jednak jest nieco trudniej ale o tym dalej.

Kupiliśmy buciki - wydane kilka stówek czasami wcale nie dają nam gwarancji, że będą jak amfibia - często gęsto niestety okazują się markową gąbką  :-\
Pastować?
Chwila - o tym każdy raczej już wie ...
Błoto pośniegowe (tzw ciapa ) trawa etc - to wszystko powoduje fakt ,że ta pasta (choćby najlepsza) zostanie tam gdzie się ocierała  - tylko nie na butach - to kwestia kilku kilometrów w takich warunkach. :P

Po starotrapersku sprawa zwie się "zaprawianiem".

Ale przed tym warto najpierw wspomnieć o szyciu..
Dobre buty charakteryzują się tym, że im mniej kawałków mają do kupy tym lepsze (ja wiem że zaraz będzie o tym dyskusja osobna ale mi to nie przeszkadza  ;) )rzecz w tym że przeciekanie buta często zaczyna się właśnie tam - na szwie.
Dość prostym i skutecznym sposobem na impregnację jest wprowadzenie pomiędzy szwy wosku lub parafiny .
Jak to zrobić - ano rozpuścić w spirytusie 1/10 ( wosk/terpentyna )  i delikatnie pociągnąć pędzelkiem po szwach ( nie obok ) najlepiej po samej nitce .
Terpentyna nam odparuje a wosk pozostanie tam gdzie powinien - doskonały patent znany od lat.
To samo z powodzeniem można czynić ze sznurówkami zamoczonymi w takim roztworze - namoczone bawełniane od wody czy śniegu skutecznie pękają pod wpływem mrozu przy najmniejszym dotyku doprowadzając nas tym samym do szewskiej pasji  :-X ;D

Zaprawiamy

Sprawa zaprawiania rozwinięta została w poście zgodnie z sugestiami i obietnicą :

http://www.tactical.pl/forum/index.php/topic,60074.msg258422.html#msg258422

Różne są szkoły w tym temacie..
Słyszałem nawet o tym, że pierwsze zaprawianie jeden z ojców opowiadającego robił smarem do łożysk  :o...
Dość radykalne potraktowanie skóry na butach - jestem zwolennikiem bardziej łagodnej formy.
Obecnie na rynku jest dość sporo producentów środków do pielęgnacji obuwia i kilku wymienię wg własnego uznania co nie oznacza, że jedynie słusznych - wiele zależy i od rodzaju skóry ,jej grubości ,sposobu wyprawienia jak i koloru , własnych ulubionych ale warto to czynić jednak z głową - w czym mam nadzieję ten wątek nieco pomoże każdemu. :)

Używam tłuszczu do skór licowych marki Palc - bo lubię ,jest relatywnie tani , na samych naturalnych składnikach ( wosk pszczeli - stąd jego zapach miodowy , gliceryny i czegoś tam, czego producent powiedzieć nie chce - zapewne tłuszcze zwierzęce)
Taki dobór składników wg mnie pozwala skórze nawet odżyć (dam fotki co można ze starych by były nieomal jak nowe )
Cele są dwa - stosowania tłuszczu w pierwszym etapie.
impregnacjauelastycznienie co jest niezmiernie ważne dla długotrwałego użytkowania - zginanie - sucha skóra pęka właśnie tam w piewrszej kolejnościPrzed samym zaprawianiem warto nowe buty podgrzać - tu też są różne szkoły i nawet słyszałem, że wkładano je w tym celu do piekarnika  :o - ja bym nie ryzykował choćby dlatego, że pojęcia nie mam z jakim sosem by to później jeść tudzież jakimi sztućcami o winie nie wspomnę  ;) ;D
Siup na kaloryfer ,kominek byle nie bulerjana czy pospolitą kozę - generalnie nie przypalać nawet bez względu na to jak lubimy chrupiącą skórkę  :D
Istota tego działania w podgrzaniu jest trojaka:
Rozwieramy odrobinę pory skóry ,osuszamy tym samym z resztek wody , łatwiej rozprowadza się tłuszcz pod wpływem ciepła i głębiej wnika.


Tłuszcz rozprowadzamy palcem (Palc tłuszcz - świetnie się topi pod wpływem nawet naszego ciepła choć wcale nie przypomina smaru czy masła w konsystencji - jest dość stały) nanosimy go tyle by się wchłaniał - nadmiar usuwamy - nic na wyrost .
Choć i można przy grubych skórach (np 2mm i więcej ) pozostawić lekki nadmiar nie przejmując się ,bo i tak skóra po dwóch dniach powinna go wchłonąć - jeśli nie to już radykalnie usuwamy !
W pierwszym etapie po takim potraktowaniu tłuszczem do skór zauważymy mocne ściemnienie (przy jasnych lub brązowych kolorach) identycznie jak po namoczeniu - to przejściowe zjawisko choć na skórach jasnych mocno widoczne - po kilku dniach ta różnica znacznie ustąpi a buty już zaczną być odporne jak kalosze sędziego   ;)

Uwaga - nie stosuj tłuszczu przed każdym pastowaniem - to mija się z celem - można doprowadzić do takiego rozmiękczenia skóry ,że puści tam gdzie jest szyta lub w miejscu gdzie już pękała - uelastycznisz ją nadmiernie !



Pastowanie

Tu sprawa ma się dość prosto i każdemu nieomal (oprócz zwolenników trampek i sandałów) powinna być znana..
Ja stosuję pasty na bazie wosku i żywicy - mam ku temu dwa powody .
Lepszy i trwalszy połyskMoim zdaniem pasta lepiej się trzyma Lepiej też wypełnia zadrapania .
Co nie jest bez znaczenia, jest z naturalnych składników, a wiadomo natura+natura=musi być fajniej - nie mam zamiaru pojmować cudów na bazie silikonu - ja wolę skórę naturalną z naturalnym namaszczeniem - inne kombinacje to dla mnie dewiacje  ;) ;D

Dobrze jest gdy i pasta przy nanoszeniu jest miękka - ciepła .
W terenie z jej ogrzaniem problemu również niema - do kieszeni w spodniach i pół kilometra dalej już jest gotowa  ;)
Można też zwyczajnie pastę podpalić w puszce (proponuje tego nie czynić w zamkniętym pomieszczeniu - naprawdę jest łatwopalna) i nie gasić dmuchaniem ! .Spokojnie zakryć wieczkiem - nie wpadać w panikę .
Do pastowania używamy wiadomo koloru dopasowanego do koloru butów - tłumaczyć ? :)
Cieszę się ,że nie muszę  ;)
Do nakładania również używamy szczoteczki ale nie tej samej co do glancowania .
Po nałożeniu ( bez nadmiaru ) polerujemy ( bez konieczności spluwania chyba, że za siebie na psa urok -pozdrawiając Green Peace)
Połysk to również subiektywna sprawa - i można go kończyć miękką flanelową szmatką (byle suchą) - do połysku porównywalnego do psich jaj nawet wylizanych na paradę - nie liczyć, że zrobi nam to pies za nas w zamian  ;D

Buty nie zaprawiane nigdy ale juz pastowane..

Żeby nanieść tłuszcz trzeba pozbyć się tego co na nich już mamy ...
Czy warto ? Zapewniam ,że tak .To co napisałem wcześniej powinno przekonać .
Jak się pozbyć tej mieszaniny pasty i kurzu gromadzonej latami ?..
Łatwo nie będzie ,sama woda nie wystarczy - pomimo ,że przemakają .
Trza podstępu  8)
Ciepła woda i mydło do skór  powinno dać radę .
Nie stosuj notorycznie w ramach oszczędności zwykłych mydeł !-  na nic się to nie zda ,a może zaszkodzić .
Zwykłe mydła zawierają oprócz zapaszków substancje nawilżające - a my mamy zamiar wilgoci powiedzieć pa pa :)
Mydło do skór jest troszkę inne - tak jak każde składa się z tłuszczu zwierzęcego ,sody kaustycznej (ale w innej proporcji -dlatego jest zwane mydłem ostrym ,oraz dodano do niego świadomie glicerynę ).
Takie mydło potrafi i warto w nie raz zainwestować choć tanie nie jest jak na swą objętość  -nie porównywalną w żaden sposób do "Białego Jelenia"
Jest inne i właśnie do takiego celu .

Uwaga - przed zastosowaniem  wypróbować w mniej widocznym miejscu - jest na tyle silne że może odbarwić miejscowo skórę  !


Ciepła woda ,mydło i myjemy ...
Tak długo aż woda którą używamy (oraz mydliny ) zaczną być czyste.

Po takim zabiegu - buty bezwzględnie pozbawić resztek piany z tego mydła i WYSUSZYĆ STOPNIOWO
Czyli wkładamy tam gazety i wymieniamy je tak długo aż przestaniemy wyciągać wilgotne .
Celowość takiego działania jest prosta - but nie zmieni rozmiaru ;) co może być jak wiemy bolesne .
Po takim osuszeniu możemy zacząć zaprawianie.


Nubuk

No to wyjaśnijmy sobie sprawę podstawową .
Charakterystyczna cecha optyczna - czyli pierwsza zauważalna to - są lekko mechate - w rzeczywistości pozbawione w sposób mechaniczny w trakcie garbowania wierzchniej warstwy naskórka .
Celowość takiego występku mym zdaniem jest dwojaka i nie wiem która była celowym odkryciem .
Pierwsza wg mnie to taka by zapewnić lepszą wymianę nadmiaru wilgoci jaką produkuje nasza stopa celem podniesienia komfortu wewnątrz samego buta - to nawet ma potwierdzenie bo wsie armie do gorących stref klimatycznych ozuwają swych wojów w taki właśnie rodzaj wyprawionej skóry - raczej nie bez powodu.
Jakiś to sens na pewno ma - powierzchniowo pozbawiona gładkości skóra zapewne łatwiej to czyni - to jakby ściągnąć folię i tym samym zwiększyć odrobinę powierzchnię czynną odpowiedzialną za fakt odprowadzania nadmiaru wspomnianej wilgoci - tyle że mym zdaniem działanie nubuka jest tym samym nastawione na inny kierunek niż licowej.

Co tu się czarować - nubuk jest piękny  :)
O tym fakcie doskonale wiedzą producenci butów a co za tym idzie ci drudzy czyli producenci wszelkiej maści impregnatów i popoierdułek umilających nam spędzanie czasu nad pielęgnacją opisywanego nubuku.
Z odpornością zatem nubuku na wodę musi być inaczej . :-X
Kupno takich bucików musi być jeszcze jednym kompromisem podyktowane i przyjętym do świadomości dużo wcześniej...
Buciki po kilu sezonach zaczynają wyglądać jak otrzymane w skromnym spadku razem z szatnią  ;)
Wg mnie to taka ich zasrana uroda i akceptuję ją obunóż  ;) ;D

Są dwie szkoły chronienia takiej skóry przed wodą ..

Radykalna

Buty nowe pociągamy olejem do skór ale nie do czasu aż przestaną pić !
Spieprzymy skórę i jej właściwości zbliżając je tym samym do licówki co skutecznie zapewni nam zbierany kurz z drogi  :-\
Olej z czasem odparuje - ale kochani stosujmy olej do skór nie ten do frytek  :o
Ma to jednak jak łatwo się domyśleć pewną wadę ..
Pierwsza zasadnicza - optyczna - stracimy jasność koloru bez dwóch zdań - no ale coś za coś  :P
Druga - nubuk przestał być nubukiem .
Skóra garbowana na nubuk jest maksymalnie pozbawiona w trakcie obróbki chemicznej z naturalnych tłuszczy ale tylko do poziomu który jeszcze gwarantuje jej elastyczność to jednak bardziej - warto to sobie wbić do głowy  ;)

Pod żadnym pozorem nie stosować tłuszczy do skór - spieprzysz ten nubuk do poziomu skóry licowej i pozostanie Ci tylko zapastować by samemu z siebie nie czynić obiektu do samokrytyki - tłuszcz jest do skóry licowej - AMEN.

Zresztą jak widać poniżej już tak uczyniono ze wspomnianym skutkiem.Proces taki jest jednak odwracalny ale niezmiernie trudny i zależny od wielu czynników - generalnie jednak mało opłacalny ,czyli kosztowny w środkach i czasie - całkowicie nie gwarantujący 100% efektu .

Nie radykalna metoda

No i tu zaczyna się jazda ...
Ilu producentów (chcących nas uszczęśliwić swym wynalazkiem - tyle metod postepowania)  ;D
Zacznę od pielęgnacji..
Warto stosować środki dedykowane .
Do małych plamek stworzono specjalne gumki do czyszczenia - lepiej zgarniają brudy wiążąc je ze sobą a przy tym same nie osiadają na skórze tym samym zapychając pory (meszek ) czyli nie brudzą .
Do mycia stworzono specjalne gabki zwane pumeksowymi (z pumeksu one nie są ale są twardsze i zdecydowanie mają większe pory - zdaje mi się celem lepszej wymiany piany z czystej na brudną podczas mycia)

Teraz środki do impregnacji..
No to mamy ich cały worek  ;D
Każdy ma swe ulubione .
Ja lubię tutaj znowu Palca - jest taki spray dedykowany właśnie do nubuka i taki na suche buty śmiało stosuję .
Znowu nie przekonują mnie cholerne wynalazki na silikonach i choć bezbarwne i nie powodują zaplamień to ja ten silikon zostawiam Dodzie i Pameli A.  ;D
Silikon to struktura krzemowa w płynnej postaci - wnioski co do sensu stosowania takich środków pozostawiam Wam.
Ja jak wspominałem wolę naturę choćby miała być nawet mała  ;)
Niestety i tak wszystkie te spraye choćby najlepsze będą czynne tylko powierzchniowo i będą działać tak długo dopóki ich nie zedrzemy - gdyby było inaczej kupili byśmy taki środek tylko raz - załatwili sprawę i ...
Cały cholerny przemysł do walki z woda w nubukach by chyba padł  ;)


To na razie na tyle ..
Zostaje strasznie kontrowersyjna sprawa co z membraną? - Postaram się ,ale i mogę dać pole innym  ;)PELE do tablicy  ;D
Fotki i ciąg dalszy nastąpi .. ;)


Mała prośba do wszystkich - ja wiem ,że tematu nie wyczerpałem i każdy może mieć odmienne zdanie ale darujcie sobie OT .
Dajcie coś z siebie zamiast deliberować nad wyższością Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkanocnymi - mówimy w tym wątku o pielęgnacji i butach a nie o pierdutach  ;)
Pozdrawiam serdecznie AXE316

Pele76:
Dobra robota AXE!!!  Naprawdę spoko rzecz! Widzę jednak że zachowałeś się jak dyplomata i nie dotknąłeś tego super tematu jak membrany ;)
Poczekam aż zacznie się wojenka, wtedy się wypowiem :D

madmun:
Wsio to ja może trochę krócej i jak na złość  o nubuku - przerobiłem do tej pory impregnaty na bazie silikonu, fluorocarbonu i jeszcze jednego bliżej mi nie zidentyfikowanego <czytać; tamte>, nie chce tu mówić o wyższości jednym nad drugim bo nie o tym topic a o pielęgnacji/impregnacji  skóry.
Jak nie trudno się domyśleć tamte środki nie działały tak długo jak chciałem, albo nie działały wystarczająco dobrze . Po n-tym powrocie w wodnych kapciach, w ruch poszedł wosk do skór gładkich czyli licówki  od Grangersa.
Wyczyszczone buty, wysuszone pod farelkę, potem suszarka miejscowo  i nakładanie wosku na ciepło do momentu, aż skróra już będzie z oporami "pić" wosk. Po kolejnych wyjazdach w celu "odnowy" daje jedną warstwę na zimno przed wyjazdem - tylko wtedy się bród/błoto szybciej przykleja
Teraz efekty; nubuk wygląda po takim zabiegu drastycznie wręcz katastrofalnie, faktura nubuk poszła w .... do lasu. Oddychalność - no pogorszyła się, nie ma bata, musiała,  ale jako ,że to są głowie buty na wiosne/jesien więc nie odczuwam tak tego drastycznie, nie nabawiłem się nigdy odparzeń czy innych cudów
Wodoodporność- no jest pięknie, co tu dużo mówić, jestem zadowolony i to mi wystarcza  ;)
Wiem, wiem ,że nubuk i wosk niet, ale jakoś mi to zwisa  ;D grunt że działa i nie są to kalosze

Może z przyczyn wiadomych zostańmy tylko przy butach z skóry bez "dodatków"  :) będziemy zdrowsi  ;)

Pele76:
hehehe historia lub się powtarzać :D
Powiadasz madmun ze przerobiłeś sobie nubuk na skórę licową? Nie lepiej było od razu kupić buty z takową skórą?
Widzisz, ja od ładnych kilku lat nie wróciłem do domu w wodnych kapciach :D Bo używam "dodatki" ;)

Wuki:
Słuszny poradnik, jedną różnica w moim postępowaniu to fakt, że moich butów żadna szczotka więcej nie dotknie. Kiedyś w ukochanych opinaczach szczotka przetarła szwy i stąd trauma ;). Od tej pory pasta nakładana tylko szmatką.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona