Corvus nie wyłapałeś ironii w moim wpisie !
Od ponad 20 lat, z mniejszym lub większym zacięciem, w chwili obecnej tylko dla podtrzymania formy (tylko rzeźba), bo jest cała masa sportów które dają większą frajdę niż siłownia i na której świat się nie kończy.
Różowa to mało, koniecznie jeszcze z podpisem Pudzianowskiego bo tylko w takiej "się rośnie"

michal, jak dla mnie :
1. masz za dużo forsy/stać cię - kup sobie termopokurcza i po problemie.
2. szkoda ci gotówki - kup 3-4 zwykłe koszulki a pieniądze przeznacz na następny karnet.
Idziesz na siłownię to ma się z Ciebie chłopie lać pot i tyle, skupiasz się na ćwiczeniach a nie na mokrej koszulce a jeśli jest inaczej to daj sobie spokój.
IMHO koszulki termo najlepiej sprawdzają się na trasie, gdzie mokre plecy sprawiają pewien dyskomfort np. zimą a na 1-1,5h ćwiczeń w siłowni dałbym sobie spokój - jak zrobisz, to już "Twoja wola panie"
Sorry, trochę się nieładnie wyraziłem. Po prostu jestem przewrażliwiony przez gamoni, którzy poćwiczą dwa miesiące, stwierdzą, że gówno im to dało i rozpowiadają, że jak ktoś jest lepiej zbudowany od nich to na pewno wcale nie trenował ani nie trzymał diety a formę zbudowały za nich czarodziejskie tabletki. Oczywiście nie twierdzę, że Ty do nich należysz.
Co do samej koszulki to ja jednak preferuję jakieś termoaktywne, najlepiej nie zbyt dopasowane, jest mi w nich dużo wygodniej.