O tym jak gumofilce w Fagumie kupowałem
A było to tak. Wasze opisy tego hipertaktycznego obuwia przekonały mnie, że to buty których potrzebuję. Idąc za Waszą radą, postawiłem na produkt z gumy, a więc z firmy Fagum-Stomil. Ponadto chciałem aby wieśniacki filc z cholewki był przesłonięty ortalionem w moro - po części dla estetyki, po części żeby nie kapało mi do buta i nie wlatywały paprochy.
Na Allegro nie było, więc postanowiłem uderzyć bezpośrednio do producenta. Na stronie www odszukałem kontakt do pana odpowiedzialnego za mój region Polski i wysłałem do niego maila z pytaniem o ceny wybranych modeli, oraz możliwość realizacji zamówienia detalicznego ze sprzedażą wysyłkową. Szybko dostałem pozytywną odpowiedź, a nawet pełny cennik oferty firmy. Będzie dobrze - pomyślałem, choć nie tak tanio jak w przypadku gumofilców z PCV. Ale co tam, opłaci się. Skompletowałem zamówienie i wysłałem w kolejnym mailu. Tym razem echo. Po kilku dniach ponowiłem wiadomość - znów nic.
Nie zrażony wykonałem telefon do pana handlowca. W słuchawce odpowiedział mi głos starszego pana z wyraźnym wiejskim akcentem, który oznajmił mi, że żadnych maili już ode mnie nie dostał. Kłopoty z pocztą, zdarza się. Składam zamówienie telefonicznie, jestem dobrej myśli.
Minął tydzień. Butów nie ma. Próbuję dodzwonić się do pana handlowca, ale coś nie mam szczęścia. Po wielu próbach wreszcie mi się udaje, pytam więc co z moim zamówieniem, bo buty jeszcze nie doszły. Pan dopytuje się o jakie zamówienie chodzi, co, na kogo i w ogóle. Objaśniam, podaję moje dane, model butów, itd. Pan informuje mnie, że przekazał zamówienie gdzieś tam, ale może być tak, że tego modelu nie mają. Dziwię się, no bo jak nie mają? U producenta? Ale dobra, mówię że jak nie mają, to chyba mogą mi powiedzieć, bo chcę wiedzieć na czym stoję. Pan handlowiec zapisuje moje dane obiecuje sprawdzić w poniedziałek i dać mi znać. Mam obawy, że nie dostanę moich butów, ale jestem dobrej myśli.
Nadszedł poniedziałek, telefon milczy. Podobnie we wtorek, środę, czwartek... Mam inne rzeczy na głowie, więc nie zajmuję się tym. Ale w następny poniedziałek myślę sobie - chyba już zdążył się dowiedzieć co i jak? Dzwonię. Mówię, że obiecał mi oddzwonić i wyjaśnić co z moim zamówieniem. "Ale jaka to firma?" - pyta wiejski głos w słuchawce. No to tłumaczę, że żadna firma, tylko osoba prywatna, że zamówienie detaliczne, jedna para tylko, że drobna sprawa, że czekam już tyle czasu. Dodatkowo klaruję, że zima już się prawie skończyła, roztopy w pełni, za chwilę gumofilce nie będą mi potrzebne. Handlowiec wydaje się rozumieć, więc... kolejny raz przyjmuje moje zamówienie, zapisując po raz trzeci moje dane! Po czym okazuje się, że jeśli to ma być na osobę prywatną, to może być kłopot z realizacją. Nie bardzo rozumiem dlaczego, ale nie chce mi się w to wnikać, więc podaję mu dane zaprzyjaźnionej firmy, na które może to wysłać. Teraz wszystko jest w porządku, zamówienie przyjęte, będzie dobrze.
Guzik. Po kolejnym tygodniu czekania mam już dosyć, więc dzwonię do gościa i ostro daję mu do zrozumienia że ta sytuacja mnie już wcale nie bawi. Pan kolejny raz dopytuje mnie o szczegóły zamówienia, po czym z rozbrajającą szczerością oznajmia mi rzecz dla niego oczywistą:
"Przecież dla jednej pary nie będą otwierać paczki!" Czyli co, nie realizujecie zamówień detalicznych? "Nie nie, tylko hurtowe".
Nie miałem ochoty już z nim rozmawiać, więc darowałem sobie nerwy i nie powiedziałem co o nim i o tym wszystkim myślę. W międzyczasie na Allegro pojawiły się gumofilce Fagum z kołnierzem moro, więc napisałem do sprzedawcy, czy będzie miał mój rozmiar. Po wymianie kilku maili i niecałych dwóch tygodniach oczekiwania buty przyjechały wreszcie do mnie. Co ciekawe, w cenie korzystniejszej niż u producenta. Gdyby ktoś był zainteresowany, mogę podać kontakt do sprzedawcy.
I tak to w Fagumie gumofilcy nie kupiłem


Gumofilce