przepis jak przepis.. pierwej gotuję w wodzie, żeby usunąć śluz etc. - ok 3-4 minuty we wrzątku, potem na ognisko otworem do góry, tak żeby wyciekły resztki śluzu.. i gotowe

wyciągam patyczkiem, odkrawam "nogę" i zjadam

A mi nie smakowały z ogniska. Były gumowate i niesmaczne.
Za to jak im się poświęci trochę czasu i zaangażowania… Tylko to jest zabawa dla tych co lubią siedzieć w kuchni.
Sposób wyrafinowany, a nie survivalowy:
1.
Zbieramy ślimaki. Lubią liściaste zagajniki, żywią się butwiejącymi liśćmi. Przepisy mówią, że tylko w maju i tylko o średnicy większej niż 3 cm. Im większe tym lepsze.
2.
Ślimaki trafią do pierdla na parę dni. Wkładamy je delikatnie (łatwo uszkodzić skorupki!) do naczynia w którym się nie poduszą i z którego nie uciekną. Może to być koszyk, garnek nakryty gazą. Ja stosuję durszlak nakryty deską. Uważać żeby nie uciekły! Mi się kiedyś rozpełzły co całym balkonie, a niektóre uciekły do sąsiadów. W tym więzieniu ślimaki muszą sobie pomieszkać parę dni na głodniaka. W tym czasie mają po prostu wysrać wszystko co wcześniej zjadły.
3.
Z pierdla pod prysznic. Parę dni minęło. Myjemy dokładnie ślimaki, bo są całe w gównach.
4.
Wstępna obróbka cieplna. Ślimaki (tylko te żywe, ruszające się) wrzucamy do lekko zaoctowanego wrzątku. Tak się żegnają z życiem. Z 15 min niech się pogotują.
5.
Wykwaterowanie. Odcedzamy. Jak wystygną wyciągamy delikatnie wykałaczką mięsko z muszelek. Uwaga muszelki nam się jeszcze przydadzą, nie wyrzucać ich.
6.
Ćwiartowanie zwłok. Od ciałek ślimaków odkraiwujemy tę część z bebechami co siedziała w muszli. Ponoć można jeść też z bebechami.
7.
Rozebrane siup do rosołu. Teraz te mięsne kąski wrzucamy do bulionu warzywnego. Można robić bulion samemu na włoszczyźnie, można finezyjnie dodać wino. Może też być z kostki, ale żeby nie był mięsny czy drobiowy, only warzywa! W bulionie gotują się ok 1,5 do 2 h.
8.
Sterylizujemy domki. W tym samy czasie puste muszelki wrzucamy do wrzątku na jakiś czas (15 – 30 min).
9.
Przygotowujemy zielone masło. Ślimaki sobie wesoło pływają w bulionie, a my w tym czasie ucieramy masło z dużą ilością czosnku i natki pietruszki.
10.
Ślimaki wracają do domów. Blachę do piekarnika wykładamy papierem, można też blachę wysmarować jakimś tłuszczem. Teraz każdego ślimaka wsadzamy z powrotem do muszelki. W otworek wkładamy trochę masła czosnkowo-pietruszkowego. Układamy na blasze. Posypujemy otworki tartą bułką.
11.
Ślimaki idą do piekła. Rozgrzewamy piekarnik. Wkładamy blachę ze ślimakami. 160 stopni. 1/2 h
12.
Uff, gotowe! Tak przygotowane robią duże wrażenia na gościach. Nawet największe buraki wśród kolegów podczas jedzenia tego dania zamieniają się w prawdziwych dżentelmenów

W czasie przygotowywania można sobie otworzyć białe wino. Popijając czas się mniej dłuży i człowiek się stopniowo wprowadza we francuski klimat

Do gotowej potrawy oczywiście też pasuje białe wytrawne wino.
Gdzieś chyba mam zdjęcia gotowej potrawy, ale to ew. dopiero w weekend.
Można to wszystko uprościć. Po wstępnej obróbce cieplnej pokroić ślimaki i podsmażyć z cebulka i przyprawami na patelni i taką masą faszerować muszle i do pieca. Albo już i nie bawić się z piecem i z muszlami. Ale wtedy nie będzie widać, że to ślimaki.