Ja tam lubię dobrą kuchnię, a jeżeli coś jest zrobione dobrze to zjem wszystko.
Generalnie lubię nowinki kulinarne i chętnie wszystkiego próbuje, jak tylko mam okazję.
Co do móżdżku

, to jest u Was dostępny? Dawno nie jadłem jajecznicy z mózgiem

, a jak poszedłem popytać w sklepie mięsnym, to Pani z za lady dziwnie się na mnie patrzyła.
ja lubię eksperymentować w domu. Zaczęło się przez przypadek. Od miesa kangurzego (z puszki) przywiezionego z RFN, impreza w domu, wszyscy się zajadali ze smakiem, dopóki ktoś znający języki ang. nie doczytał się że to puszka żarcia dla psa (88 r.). No cóz, teraz w sklepie spożywczym typu Auchan też żarcie dla zwierząt stoi obok tzw. naszego. A jak ostatnie badania pokazują to w takim żarciu % mięsa potrafi być znacznie wyższy niż w przypadku wyrobów dla ludzi. Więc nie jest tak źle.
A teraz mam ubaw(nie dalej niż rok temu), jak Ojciec, ktory twierdzi że w życiu nie zje żaby zajadał się wspaniałym mięskiem które oceniał jak - kurczak albo rak, i jego mina jak dowiedział się co je

.
NIe jestem w stanie przypomnieć sobie potrawy której nie ruszę, ale na pewno znajdzie się taka. O, chociażby taka, kiedy gopospodyni (opowieści z Syberii) pomaga przeżuć Tobie jakis kawałek mięsa, rzując go wcześniej sama....
Albo inna scenka rodzajowa. Bijemy blondynkę, po pierwszym strzale obuchem, kwik, i się chwieje na nogach zamiast już leżeć, no to szybka poprawka by nie cierpiała długo. Drugi strzał obuchem strzaskał jej czaszkę, tak że oczy miała jak u flądry po jednej stronie głowy. Dawid który pomagał przy świniobiciu, w życiu oficjalnie nie ruszył mięsa od niej (trzeba było mu wmawiać że ten schabowy to ze sklepu)....
Sam miałem kiedyś opory widząc sposób bicia. W wielkopolsce przyzwyczaiłem się do obucha, koryta i wrzątku do parzenia. Na wschodzie kraju, biorąc udział w kolejnym takim wydarzeniu "rodzinnym" odechciało się mi na dwa dni jeść mięsa wieprzowego - zwierze nie ginie od obucha i upuszczenia juchy, a od ciosu sztyletem na komorę i zamiast parzenia to opalanie. Dla mnie przyzwyczajonemu do koryta wody, czyściutkiej białej skóry, upuszczonej krwi wprost z tętnicy do miski widok przypalonej skory, wybierania krwi z otrzewnej spowodował jednak pewien wstręt. Ale nie długo, tylko do czasu przygotowania przez gospodynię właściwych potraw podanych z właściwym napojem
