
Kuchenka z pieńka
Ksiądz6 - jak dobrze widzę, to tylko nacinaliście pilarką pieniek z góry na kilka centymetrów, prawda?
wystarczało to do szybkiego i efektywnego zagotowania wody? bo ciąg, czy ,,cug" (jak mawiają starsi ludzie na pograniczu Śląska i Podbeskidzia) na pewno nie jest tak duży jak przy nacięciach głębokich i proces spalania przebiega inaczej.
no ale taką kuchenkę jeszcze łatwiej wykonać i na niej gotować (pod ciężarem menażki klocek się nie złoży po nadpaleniu) tylko, że pewnie energii daje mniej.
możesz coś szerzej napisać jak to się sprawdzało w praktyce? ile czasu trwało zagotowanie takiego czajnika, ugotowanie jakiegoś jadła, itp.?
Pieniek był nacięty tylko piłą. Później nalewało się soliary czy innego paliwa, lub spirytusu który jak się idzie w tajgę jest jedna z trzech najważniejszych rzeczy, lub kładło trochę masła i gotowe. Jak trzeba było to cienkich wiórek sie podsypywało. Czas wykonania to kilka minut. Woda gotowała się troszkę szybciej niż na ognisku. Pieniek ,,obsługiwał" też patelnie, jak wrócę z Sybiru to dorzucę foto. Podsmażenie marchewki z pietruszka do tuszonki c kartoszką czy podsmażenie sajry z podobnym zielem do zupy rybnej zajmowało około 15 minut. Jak wiało to wiadomo, że był lepszy cug, a nad Leną na wszystkie moje tam trzy pobyty nie było to rzadkością. Niewątpliwym plusem pieńka jest to, że można efektownie zagotować wodę gdy leje, ognisko przygasza, pieniek jest mnie wrażliwy na deszcz.
Leśnicy mówili mi, ze na coroczne święto robią podobny patent, tylko pieniek ma dawać światło i stwarzać klimat. Dodatkowo robi się piłą jeszcze dziury od spodu, aby był cug i pieński mają po 1,5 długości i wkopuje je się w ziemię.
Jest jeszcze inny patent, o którym opowiadali mi tylko ,,moi" Rosjanie a sam go niestosowałem, nie było takiej potrzeby. Nacina się długi pieniek wzdłuż, podlewa paliwa i wypala się on ,,do środka." Robi się taki patent gdy jest bardzo zimno i do pieńka można się przytulić aby ogrzać gdyż na zewnątrz jest ciepły.