 |
« Odpowiedz #30 : 28-02-2009, 18:04:56 » |
|
Z tą łyżeczką soli to chyba lekka przesada. Ale sprawdzę w moich źródłach i zobaczę jaka to powinna być ilość.
A wracając do tematu wody morskiej: Jest jeszcze jeden sposób na odzyskanie wody z wody morskiej - lewatywa. Dzieje się tak dlatego, że w dolnym odcinku przewodu pokarmowego sól nie jest już wchłaniana (ani nic innego) - tylko woda. Słyszałem z ust L.Strouda że pewna rodzina przetrwała kilka tygodni pijąc w ten sposób.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Nie wycinaj lasów, bo i ty możesz zostać partyzantem
|
|
|
 |
« Odpowiedz #31 : 28-02-2009, 19:02:53 » |
|
"Ratownictwo - poradnik dla żeglarzy", gdynia 1990 M.Drogosiewicz A.Komorowski
Z opisu wyposażenia tratwy - 1,5l wody dla każdej osoby, w wworkach foliowych, wazne 5 lat. Dlaczego tak mało, bo przy 6 osobowej tratwie to już 9kg, a tratwa ma pływac. Co do żywnosci to - racja żywności o wartości kalorycznej 10'000kJ (2500 kcal) na każda osobę. Jedna racja zawiera 12 tabletek koncentratu + 6 tabletek glukozy + instrukcje użycia.
Racjonowanie wody i żywnosci: - w pierwszej dobie nie pijemy i nie jemy (nie dotyczy rannych i chorych), - wode pijemy od drugiej doby, dzieląc 0,5 l na 3 porcje. 1/3 porcji o wschodzie słońcam 1/3 w poludnie i 1/3 po zachodzi słońca. - zapas wody powinnie starczyć na 3 dni. - jeśli nie nadchodzi pomoc i zapas sie wyczerpuje, to reszte dzielimy na 1/10l na osobę w ciągu doby. - przed połknięciem wody, trzymamy ją w ustach, - pijemy małymi łykami, - nie nalezy mieszać wody słodkiej z morską! (tu jest w tekście ksiazki wyraxny wykrzyknik).
Jak będę miał chwilę czasu, to dopisze ciąg dalszy o jedzeniu i pozyskiwaniu wody.
Przekleję też mapkę Bałtyku z zasoloeniem ze szwedzkiej ksiązki survivalowej. Z doświadczenia wiem, że mimo, że ta woda jest mało slona, to w picu obrzydliwa. Poszukam tez danych fizjologicznych na temat zasolonenia normalnego moczu, bo bez sensu pić coś co ma więcej soli niż mocz.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #32 : 30-07-2009, 19:24:17 » |
|
Alojzego Piątka chociaż jego prawdziwa historia jest tutaj - o tym że pił własny mocz i obgryzał trzonek http://bedzin.naszemiasto...nia/535539.html co do wody morskiej jeśli intensywnie się pocimy dopuszczone jest picie mieszanki wody słonej ze słodką ale wody słonej nie może być więcej niż 40 procent - dane są z Książki Pałkiewicza Jacka podane. Według lekarzy UNICEFU i innych organizacji humanitarnych w razie skrajnego odwodnienia i niedożywienia albo ostrej biegunki najlepszym płynem z tanich jest na 5 litrów wody dodać 2 łyżeczki soli i 5 cukru, ma to uzupełnić utracone minerały, taka mieszanka jest podobna do wody słonej rozcieńczonej z wodą słodką
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #33 : 31-07-2009, 09:01:49 » |
|
Dobra wszystko w porządku, tylko te proporcje wody słodkiej do słonej, to do którego morza się odnoszą? 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
9/21
WBB
|
|
|
 |
« Odpowiedz #34 : 31-07-2009, 09:19:35 » |
|
gruspecnaz - historia Piątka nie jest prawdziwa tak w 100%, użyj wyszukiwarki na forum a się dowiesz 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Chcę być dezerterem, który ma szansę powodzenia KNAKiŁ KKK - Kelly Kettle Klan CZUJ-DYM!
|
|
|
 |
« Odpowiedz #35 : 05-05-2011, 15:29:15 » |
|
mnie tam na kursach uczyli że w razie wylądowania w tratwie pneumatycznej, a jest tam "system" do pozyskiwania deszczówki należy pierwszy kubek poświęcić na przepłukanie kanaliku z soli, i dopiero potem pić lub magazynować i czynność taką powtarzać każdorazowo kiedy zaczyna padać bo bryzgi wody morskiej osadzają się na powierzchni tratwy. Ale pewnie jak bym miał do wyboru zdechnąć albo ściągnąć łyczka i pożyć dzień dużej to wybór jest oczywisty. Z drugiej strony w dzisiejszych czasach nawet na środku Pacyfiku dużej niż 72 godziny czekać nie będziemy
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Przeżyłem cztery końce świata, więc wiem co to survival!
|
|
|
 |
« Odpowiedz #36 : 05-05-2011, 17:57:17 » |
|
Z drugiej strony w dzisiejszych czasach nawet na środku Pacyfiku dużej niż 72 godziny czekać nie będziemy
Ci z lotu Oceanic 815 też tak myśleli :] (przyjmuję kropkę z pokorą  )
|
|
|
|
« Ostatnia zmiana: 05-05-2011, 18:00:00 wysłane przez Robin(L) »
|
Zapisane
|
"Prawda to od wieków znana, nie masz pana na ułana"
|
|
|
 |
« Odpowiedz #37 : 05-05-2011, 20:52:02 » |
|
Wiesz katastrofa lotnicza na morzu to grubszy temat, bo zazwyczaj nie ma co zbierać, nawet jeśli ludzie ewakuują się z samolotu do wody to są w tym czym siedzieli na pokładzie + dmuchany pas ratunkowy. W tej chwili na statkach jest co najmniej tyle immersion suit-ów ile ludzi na pokładzie + zapasowe, oprócz szalup ratunkowych które w większości przypadkach są kryte zainstalowane są właśnie tratwy pneumatyczne które wypływają na powierzchnie nawet jeśli statek zatonie, same się pompują i zaopatrzone są wode prowiant i inne morsko-survivalowe gadżety. Poza tym nawet jeśli nikt nie zdąży powiadomić SAR-u o katastrofie "statek" sam wyśle sygnał poprzez radiopławe EPIRB, w podobne są zresztą zaopatrzone samoloty tylko inaczej się nazywają- ELT. Ale nie znam sprawy tego Oceanica.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Przeżyłem cztery końce świata, więc wiem co to survival!
|
|
|
 |
« Odpowiedz #38 : 05-05-2011, 21:27:39 » |
|
Z drugiej strony w dzisiejszych czasach nawet na środku Pacyfiku dużej niż 72 godziny czekać nie będziemy Oczywiście, na Discovery w programach oparty o prawdziwe przeżycia była historia faceta który wybrał się na ryby z miejscowym przewodnikiem. Łódka zdechła i prąd zniósł ich na niezamieszkałą skalistą wysepkę. Szukali ich chyba z 2 tygodnie bo wysepek było od metra. I chyba w ostatniej chwili ich namierzyli, bo już mieli sobie odpuścić szukanie. Wody na wysepce było bardzo mało. kilka dni temu w Galileo na TV4 jakiś Niemiec mówił o survialu na łódce. Radził wodę słodka mieszać z morska, tak żeby uzyskać roztwór izotoniczny i ma to jakiś sens, to tego radził łowić ryby, nacinać je i wypijać wysiękający płyn.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #39 : 05-05-2011, 21:37:27 » |
|
Oznacza to że albo sytuacja miała miejsce 15 lat temu albo łódka nie spełniała żadnych wymagań, oprócz unoszenia się na wodzie  Morze to żywioł można się na nim świetnie bawić ale trzeba pamiętać o podstawach bezpieczeństwa, a na morzu taką podstawą jest łączność
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Przeżyłem cztery końce świata, więc wiem co to survival!
|
|
|
 |
« Odpowiedz #40 : 05-05-2011, 21:41:50 » |
|
Oznacza to że albo sytuacja miała miejsce 15 lat temu albo łódka nie spełniała żadnych wymagań, oprócz unoszenia się na wodzie Morze to żywioł można się na nim świetnie bawić ale trzeba pamiętać o podstawach bezpieczeństwa, a na morzu taką podstawą jest łączność Oczywiście wszyscy rybacy na Pacyfiku i Karaibach wożący turystów na rybki przestrzegają przepisy. Chyba w tamtym roku była sytuacja co 3 osoby znaleźli po miesiącu bo im silnik padł i prąd ich zniósł.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #41 : 05-05-2011, 21:50:50 » |
|
Pewnie że nie przestrzegają i sam widzisz jakie są tego skutki  Potem trzeba ich ratować bo taki jest obowiązek w świetle prawa morskiego i moralny oczywiście. A czasem wystarczyła by ręczna UKFka... Mój punkt widzenia jest taki że ratowanie życia na morzu po zmieniło się o 180 stopni, po drugie w razie czego łatwo można zostać uratowanym jeśli tylko wie się jak i oczywiście przeżyło się katastrofę morską, co za tym idzie nie trzeba pić wody morskiej w ogóle. środki ratunkowe zaopatrzone są w wodę słodką oraz sprzęt do pozyskiwania wody z deszczówki, jak i w sprzęt do łowienia ryb, z które również dostarczą nam płynów. Oczywiście w ostateczności można mieszać wodę słodką z morską, lub spożyć minimalną ilość wody morskiej w "obliczu śmierci" tylko do takiej sytuacji bardzo trzeba chcieć doprowadzić w dzisiejszych czasach żeby się znaleźć chyba że mówimy o żegludze postapokaliptycznej.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Przeżyłem cztery końce świata, więc wiem co to survival!
|
|
|
 |
« Odpowiedz #42 : 12-05-2011, 14:40:02 » |
|
Chyba sie mylisz uwazajac, ze dzisiejszy swiat jest tak zaludniony i we wszystkich jego rejonach nie pobedziemy zbyt dlugo sami. Wezmy taka Laponie w Norwegii i Szwecji. Lazilem tam troche i powiem Ci, ze gdyby mi sie cos fizycznie stalo, nikt by mnie tam nie odnalazl. Zasiegu komorkowego nie bylo, do najblizszych ludzi odlegle kilometry. Moze po latach by znalezli moje zbielale (czy wrecz wyszarzale) kosci. A to przeciez Europa, nie mowiac o A.Poludniowej, Azji, Syberii czy polowie Afryki. To samo z oceanami. O tej przygodzie z lodka, ktora sie zepsula tez czytalem. To bylo niedaleko Meksyku dosc blisko brzegu. Rejon obfitowal w male wysepki, na tej na ktorej wyladowali nie bylo wody i przezyli tylko dzieki kaktusowi, ktory tam rosl (sztuk 1). Fartem w ostatniej chwili ocaleli, bo przypadkowo przeplywali obok jacys rybacy... Naprawde, bez wytworow XX/XXI wieku mozesz pasc jak mucha na Ziemi i nikt Ci nie pomoze.
|
|
|
|
« Ostatnia zmiana: 12-05-2011, 14:42:07 wysłane przez andy »
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #43 : 12-05-2011, 16:42:09 » |
|
Tylko że dyskusja dotyczy morza, nie lądu. Tak, zgadzam się że są rejony totalnie niezaludnione, co więcej na środku Atlantyku też przypadkiem raczej nikt nie zauważy światełka o mocy 0,7 candeli, bo taka jest siła światełka od lifejacketu- immersionsuita, ale cały nasz glob jest pod stałą obserwacją satelit połączonych z tzw LUT (local user treminal) przekazujące informacje do RCC. Jeśli gdziekolwiek na świeci odpalisz pławę EBIRB, która jest pławą morską, ale posiada swoje odpowiedniki lotnicze (ELT) i najważniejsze dla wszelkiego rodzaju samotnych podróżników PLB (Personal Locator Beacon) System GMDSS natychmiast, lub po upływie pewnego czasu (do 2 h) zna dokładnie współrzędne twojej pozycji (tj pozycji pławy) W systemie działają 2 rodzaje satelit: GEO- takie które są "umieszczone" na stałej wysokości na konkretnej współrzędnej globu- te satelity natychmiast łapią sygnał i przekazują dalej. Jednak nie mają zasięgu globalnego. Sięgają mniej więcej do 70 stopnia N-S, dla tego w skłąd systemu wchodzą satelity LEO, te nie łapią sygnału od razu ale okrążają nasz glob zapewniając 100% pokrycie, jedna nie 24h/ dobe stąd może być pewne opóźnienie. Poza tym będąc na przykład po N stronie Everestu sygnał będzie zasłaniać góra, dla tego potrzebne są satelity LEO. Jednak jeśli nie jesteś pod ziemią, na całym świecie natychmiast uruchamiane są służby ratownicze. no oki, może nie natychmiast ale po sprawdzeniu czy to nie fałszywy alarm (dodatkowe pół godziny) Na całym świeci są służby gotowe nieść pomoc tym którzy akurat jej potrzebują, tylko trzeba dać im szanse. Na morzu są to standardy, wymagane i w cywilizowanych krajach całe szczęści przestrzegane. PLB również stają się coraz bardziej popularne zwłaszcza wśród samotnych żeglarzy, himalaistów i podróżników. Oby tak dalej. IMO planuje wprowadzenie PLB dla każdego marynarza pracującego na morzu, ale to pewnie jeszcze potrwa...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Przeżyłem cztery końce świata, więc wiem co to survival!
|
|
|
 |
« Odpowiedz #44 : 15-05-2011, 21:01:32 » |
|
Tutaj: http://www.survival.no1.com.pl/woda/woda.html na samym dole jest informacja nt. picia wody morskiej. Cytuję: "Wodę morską należy przyjmować w niewielkich ilościach - około pół litra - litr dziennie. Organizm wtedy bez problemów zwróci niewielką ilość soli. "Tutaj cytat z Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Woda_morska#Charakterystyka"Niewielkie ilości wypitej wody nie są szkodliwe dla człowieka, jednak picie wody aby zapobiec odwodnieniu jest nie tylko szkodliwe, ale i bezcelowe gdyż więcej wody jest wykorzystywanej do pozbycia się nadmiaru soli z organizmu niż znajduje się w wodzie morskiej. W efekcie spożycie wody morskiej tylko przyspiesza proces odwodnienia"
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|