trwa ładowanie paska...
05-02-2012, 10:35:00 *
Aktualności:
Wybierz jezyk:
 
   Forum   Zaloguj się Rejestracja   Tagi
Strony: 1 2 Ostatnia +   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Jak zgasić, kiedy sucho  (Przeczytany 4010 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przeglądają ten wątek.
RNL
Kierownik forum
Opinii: (0)
*
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 33
wiadomości: 2358




« : 08-02-2009, 17:31:07 »

Właśnie tyle piszemy o rozpalaniu ognia jak na jakimś forum piromanów, a przecież w lesie ogień może byc tak samo zabójczy, a może i berdziej, niż jego brak. Ten wątek niech bedzie zbiorem wskazówek nt survivalu w pożarze.

Inspiracja: http://wiadomosci.onet.pl/1912589,12,item.html

Pomysły co zrobić, bez bzdur i fantazji proszę.


Własne przeżycia z pożarów też mile widziane (ale nie takie: "żem ze szwagrem podpoloł stodoły i żeśmy potem jez zez strażom gasili)
Zapisane
lewin
Opinii: (3)
Aktywny użytkownik
***
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 29
Miejsce pobytu: Poznań
wiadomości: 112



WWW

Ignoruj
« Odpowiedz #1 : 09-02-2009, 00:09:34 »

Nikt jeszcze nie odpowiedzial, to bede pierwszy Mrugnięcie

Gdy w lesie zauwazymy pozar nalezy przede wszystkim jak najszybciej powiadomic Straz Pozarna!! Pozar w lesie to nie przelewki. Rozprzestrzenia sie bardzo szybko!

Jesli dojdzie do sytuacji w obszarze obozowiska i mamy ugasic nagle rozprzestrzeniajacy sie ogien (np. z ogniska lub inne mniejsze zrodlo ognia) nalezy ogien przydusic, odcinajac doplyw powietrza. Mozna to zrobic galeziami, kurtkami, kocami. Wazne jest zeby nie robic tego w sposob zbyt energiczny - dajac tym samym szanse do rozprzestrzeniania sie ognia w innych kierunkach/miejscach.
Zalewanie woda nie jest rozwiazaniem, gdyz powstanie dym utrudniajac nam gaszenie ognia (slaba widocznosc, duszenie sie, itp.).

W przypadku gdy pozar lasu nagle nas zaskoczy nie nalezy uciekac na slepo, w panice. Trzeba przeanalizowac swoja sytuacje:
1. Jezeli wiatr wieje w kierunku ognia trzeba skierowac sie w przeciwna strone.
2. Warto pamietac, ze sila wiatru wzrasta wraz z wysokoscia, dlatego nie warto uciekac w miejsca polozone wysoko (np. wzgorza).
3. W przypadku pozaru w lesie schronienia trzeba szukac na polanie, w poblizu zbiornikow wodnych, a najlepiej w rzece lub jeziorze.

W sytuacjach ucieczki "bez wyjscia" jesli plomien ognia nie jest zbyt wysoki mozna go przeskoczyc. Oczywiscie, jesli miejsce wypalone nie zagraza bezposrednio naszemu zyciu!
Gdy plomienie okaza sie zbyt wysokie warto szukac kryjowki w ziemi. Wykopac dziure, zakryc sie kurtka i zasypac ziemia. Pomysl jest dosc hardcore'owy. Niesie duze ryzyko (pomimo wysokiej temperatury, moze zabraknac tlenu), ale lepsze to niz byc strawionym przez plomienie zywcem. Podobno metoda ta uratowala nie jednej osobie zycie. Uprzedzajac, krytyke ze strony kolegow dodam, ze o tej metodzie wyczytalem u Johna "Lofty" Wisemana Mrugnięcie
PEACE
Zapisane

Podnieść wiarygodność swojego biznesu w internecie. Zainwestuj w certyfikat SSL.
PJU
Opinii: (8)
Zaawansowany użytkownik
****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 33
Miejsce pobytu: Z małego miasteczka.
wiadomości: 467




Ignoruj
« Odpowiedz #2 : 09-02-2009, 07:08:43 »

Wg mnie podstawą jest rozsądny wybór miejsca w którym palimy ogień tzn. daleko od suchych liści, jedliny,wysokich traw, trzciny, wiszących gałęzi, pod palenisko i w jego najbliszej okolicy odgarniamy ściółkę. Ogień palimy w sposób kontrolowany, w przypadku dłuższego pobytu i korzystania z ogniska dobrze jest przygotować jakieś akcesoria gaśnicze: wodę, piasek, łopatę.
Dzięki temu ryzyko pożaru zmniejszymy nawet w najbardziej niesprzyjających warunkach do minimum.

Co do pożaru, to postępowanie uzależnione jest od rodzaju pożaru i jego wielkości.
Ogień może rozprzestrzeniać się ściółką - wtedy łopata i staramy się odgrodzić palący się fragment ściółki okopując go i zalewając wodą.
Jeśli pali się podszycie możemy postępować podobnie, używając dodatkowo gałęzi do tłumienia płomieni.
Jeśli pali się iglasty młodnik, lub ogień idzie koronami iglastych drzew - to nie możemy nic zrobić, pozostaje nam tylko szybka ewakuacja z terenu i niezwłoczne poinformowanie służb o dokładnym miejscu pożaru i kierunku jego rozprzestrzeniania się.
« Ostatnia zmiana: 09-02-2009, 08:38:31 wysłane przez PJU » Zapisane

5.56x45, 9x19, 12/76
XXX -> tOmEkK
Opinii: (1)
Ekspert
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 47
wiadomości: 670




Ignoruj
« Odpowiedz #3 : 09-02-2009, 07:18:38 »

Dzięki temu ryzyko pożaru zmniejszymy nawet w najbardziej niesprzyjających warunkach do minimum.

w kwestii profilaktyki
chociaż wiele osób tego nie robi
zawsze (a przynajmniej dla dłużej używanych ognisk) warto organizować ekran chroniący od wiatru- unikniemy fruwających wszędzie płonących kawałeczków naszego ogniska
Zapisane
regent
Opinii: (2)
Ekspert
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Miejsce pobytu: Lublin
wiadomości: 898





Ignoruj
« Odpowiedz #4 : 09-02-2009, 12:01:24 »

To ja może w temacie "własne przeżycia z pożarów":

Mój pierwszy obóz harcerski to ustawiczny alert przeciwpożarowy. Niedaleko naszego obozowiska były tory, które przebiegały przez wysuszoną łąkę. A tamtych czasach jeździły jeszcze parowozy, które sypały iskrami. Było sucho i bardzo gorąco i od pewnego momentu po każdym przejeździe pociągu łąka zaczynała się palić. Pociągi przejeżdżały dwa razy na dobę więc oprócz typowych obozowych funkcji jak warta, służba w kuchni itp były wyznaczone patrole przeciwpożarowe wyposażone w saperki (przy szybkiej akcji w zupełności taki ekwipunek wystarczał), które musiały pilnować godzin przejazdu pociągów i natychmiast reagować i gasić zarzewie ewentualnego pożaru.

Czy Wy wiecie jak się czuje 11latek, który własnoręcznie uratował las przed pożarem? Duży uśmiech

A potem zaczęły się deszcze i się uspokoiło - byliśmy zawiedzeni  Mrugnięcie
« Ostatnia zmiana: 09-02-2009, 12:05:39 wysłane przez regent » Zapisane

Aborygeni twierdzą, iż stron świata jest siedem: północ, południe, wschód, zachód, środek, góra i dół. Nasz świat ma dwa wymiary, ich jest w 3D!
RNL
Kierownik forum
Opinii: (0)
*
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 33
wiadomości: 2358




« Odpowiedz #5 : 10-02-2009, 21:02:08 »

Piszcie, piszcie, będzie taki podręczny składzik ppoż.

W międzyczasie najnowsze wieści z Australii. Facet opisuje jak całe jego miasteczko zostało zniszczone, jemu udało się uratować psa, ale poparzył twarz.

<embed type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/hyLdNcXAAmE" width="425px" height="350px" AllowScriptAccess="never" quality="high" wmode="transparent" /><noembed><a href="http://www.youtube.com/v/hyLdNcXAAmE" target="_blank">http://www.youtube.com/v/hyLdNcXAAmE</a>
Zapisane
AXE316
AXE316.pl
Opinii: (14)
*
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 202
Miejsce pobytu: Bezsensowna kraina pełna nieudolnych posłów
wiadomości: 2043


..::Bo liczy się człowiek::..




Ignoruj
« Odpowiedz #6 : 10-02-2009, 23:03:40 »

Kiedyś miałem podobną nieco sytuację ...
Wczesna jesień wysoka sucha trawa,lekki wiaterek,spory kawał ugoru jakich wiele po dawnych PGR-ach .
Ległem sobie , słonko świeciło ....
Gdyby nie chmura dymu która przesłoniła niebo ..
Gaty były prawie pełne ..To się nie paliło zapieprzało w moją stronę jakby chciało mnie zjeść .
Trudno było ocenić z ilu stron się fajczyło - zatem i w która uciekać po chwili - kupa dymu coraz większa .
Naprawdę nic przyjemnego .
Jedyne co mi wpadło do głowy to zjarać ile się da .
Łatwe to to w takich chwilach nie jest ,wierzcie mi - panika lekko daje znać o sobie dzięki zaskoczeniu.
Knot z trawy i gorączkowe podpalanie  i wio na spalone .
Bo ja wiem ? Trudno mi to oceniać bo dymu było co niemiara - skończyło się na tym że uwalony jak kominiarz wróciłem do domu cały .
Ale słyszałem o wypadkach kiedy ludziom się nie udało - sadzę tym co jarali takie trawy od środka pola i nagle kierunek wiatru zmienił ich stan z podpalacza na spalonego .
Wspomnienie nie należy do najciekawszych które lubię .

Zapisane



Harny
Opinii: (1)
Aktywny użytkownik
***
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 28
Miejsce pobytu: Sośnicowice/Gliwice
wiadomości: 188





Ignoruj
« Odpowiedz #7 : 11-02-2009, 13:32:07 »

Z takim gaszeniem gwałtownym miałem 2 razy do czynienia. Raz późnym wieczorem na jesieni zapalił się cmentarz, opodal którego mieszkam. Dreptałem właśnie na imprezę I zauważyłęm łunę ognia. No troche później capiłem na imprezie, ale bynajmniej mogłem bezkarnie rozwalić ogrodzenie cmentarne, bo ogień prezdostawał się na drugą stronę Język

Drugi przypadek kwiecien bodajże to był w zeszłym roku w Częstochowie. Spawaliśmy elementy stalowe do metakowego komina na jakichś 70 metrach. Kumpel spawał, ja mu pomagałem i obserwowałem iskry lecące w dół. Jedna dość spora spadła na suche trawy, i zaczęło się tlić. W ciągu jakichś 2 minut paliło się już dość ostro. Nie było się jak dostać na dół, bo szef ze szpejem dość ciężkim blokował drabinę, ale jak tylko się z nij usunął, to pobiłem życiowy rekord w schodzeniu Język Łącznie (bo do końca dnia jeszcze kilka takich iskier poleciało) spaliło się jakieś 300 metrów kwadratowych traw, ale nie uszkodziło lin, ani przewodów elektrycznych.

W obu przypadkach ogień zadeptywałem głównie glanami Język Było gorąco...

Generalnie trudniej było w drugim przypadku, bo pierw trzeba było gasić najbliżej sprzętu i samochodu, a dopiero później samą trawę.
« Ostatnia zmiana: 11-02-2009, 13:36:29 wysłane przez Harny » Zapisane

"A z tym pocałunkiem to będzemy musieli się jeszcze trochę wstrszymać" - powiedzial piękny książe złażac ze śpiącej królewny!

"Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, by im okazywać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi" -
McBren
Opinii: (0)
Ekspert
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 39
Miejsce pobytu: Pomorze
wiadomości: 3357





Ignoruj
« Odpowiedz #8 : 11-02-2009, 19:48:04 »

 Z sytuacji morskich:

 1. Pożar wybuchł na remontowanym statku, pierwsze co znalazło się pod ręką to hydronetka. Niestety malarze napełnili ją benzyną, bo używali jej do zmywania dużych powierzchni. Tak poczęstowany ogień palił się jeszcze lepiej.

 2.  Pożar wybuchł podczas spawania, bo spawacz nie postarał się o zasłonięcie powierzchni łatwopalnej. Chwycił pierwsze z brzegu pełne wiadro i chlusnął. Zalany dużą ilością płynu ogień został zgaszony. Później dowiedział sie od mechanika, że wiadro było pełne "ropy".


 Ogólnie jak jest sucho, to palmy mały ogień w dołku, a najbliższe okolice oczyśćmy z materiałów łatwopalnych.
 I nie rozpalajmy ognia na terenie torfowym, bo zacznie nam się dosłownie palić pod nogami. Zapalone torfowisko może sie palić (tlić) nawet kilka lat.
Zapisane
kozi
Opinii: (1)
Zaawansowany użytkownik
****
Offline Offline

Miejsce pobytu: Żagań
wiadomości: 475


WWW

Ignoruj
« Odpowiedz #9 : 25-02-2009, 22:48:05 »

raz  - jak dzieciki podplaliły pole za domem ugasiłem z sąsiadem około 150 m płonących traw [nie były za duże , takie lekko ponad kolana]  łopatami - tzn. uderzenie łopatą z góry dobrze tłumiło ogień co ciekawe gasiliśmy od czoła   ale o ile pamiętam to wiatru jakiegoś specjalnego nie było

dwa - koledzy bawili się saletra [mieszanie, dobieranie proporcji itp] i jakoś tak zapłonęło (przez nieuwagę) pół kilo saletry + cukier   na stole w  pokoju gdzie mieszkaliśmy - stół przepalił się do połwy, nie było mnie przy tym ale ponoć polewanie gazowaną wodą było niedobrym pomysłem, postawienie na tym stole szafki na buty tez chyba niewiele dało - po prostu musiało sie wypalić - zniszczone stół, wykładzina , trochę ubrań, małe poparzenia u gaszących   i mnóstwo dymu

zasłyszane

trzy - jeśli dysponujemy autem zdolnym do poruszania się i mamy przed sobą pożar [czyli nie możemy przed nim uciec] należy wziąć słuszny rozpęd przed przejechaniem przez palący się obszar - silnik z powodu braku tlenu może chwilowo niedomagac - rozpęd pozwoli pokonać ten odcinek

cztery - jesli auto nie możę się poruszać należy pozostać w jego wnętrzu - nawet jesli zaczną topić się szyby to można przeżyć bedąc w środku [oczywiście mając nadzieję, że opał w pobliżu wkrótce się skończy] natomiast wyjście na zewnątrz to raczej szybka śmierć
Zapisane

Rumcajs8
Opinii: (0)
Zaawansowany użytkownik
****
Offline Offline

wiadomości: 314





Ignoruj
« Odpowiedz #10 : 03-03-2009, 16:18:54 »

cóż, to i ja wniosę skromny wkład wspomnień:

poszedłem na spacer z psem... no i wyczaiłem, że pali się ogromna łąka pośrodku sporego kompleksu lasów, otoczonego polami z suchym zbożem.
spotkałem kumpla na rowerze, posłałem go powiadomić straż, sam zerwałem spore drzewko i napieprzając koroną gasiłem ile wlazło. w 40 minut odciąłem najbardziej zagrożony fragment, czasami już w lesie się paliło. mój szczeniak miał ubaw (odważne psisko) ja padałem na pysk z wyczerpania i rozpaczy, z opalonymi włosami na nogach i poparzeniami od żaru i palących się gałązek, na szczęście było to wieczorem i wietrzyk prawie zerowy.

przyjechała straż... i ku mojemu zdumieniu z lasów (tych bezpiecznych części I TEJ ZAGROŻONEJ zapaleniem) w koło łąki wyszło koło setki gapiów... sąsiedzi, ludzie z okoliczny wiosek i z drugiego końca mojego miasta. myślałem, że szlak mnie trafi, w tyle osób opanowalibyśmy to w 20 min przy takim wietrze, a gdyby zaczęło wiać ci debile nie mieli by jak uciec, zwłaszcza, że wszystkie drogi w lasach były zastawione samochodami, którymi przyjechali ,,popatrzeć".


zaś do prewencji - zanim rozpalę ogień zastanawiam się czy mam warunki żeby go zgasić. wodę, duży nóż, łopatkę... jak gotuję coś dla siebie + 1-2 osoby to wybieram duży kamień lub kilka mniejszych, płaskich/z zagłębieniami i na nim montuję małe palenisko. po zgaszeniu daje ciepełko - każdy wie jak taki grzejnik umila noc w obozie.
jak nie ma skał, kamieni, to oczywiście dołek, jak ziemia torfowa czy głęboko próchniczna i nijak zapobiec... to dupa zbita, trza się rozbić gdzie indziej. najbidniej w sytuacji ekstremalnej zmarnować jedną menażkę na zrobienie kuchenki. jeśli chodzi o żyć-nie żyć, to chyba warto te 30 zł stracić a się najeść i dojść do celu.
Zapisane

Bear popularyzuje idee survivalu jak Lepper popularyzowal idee bycia politykiem...
adrian1006
Opinii: (0)
Nowy użytkownik
*
Offline Offline

wiadomości: 46




Ignoruj
« Odpowiedz #11 : 24-06-2010, 21:42:30 »

czyszczę do gołej ziemi w promieniu conajmniej metra. Kilka lat temu gasiłem duży pożar lasu, pamiątki zostaną na zawsze Smutny
Zapisane
regent
Opinii: (2)
Ekspert
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Miejsce pobytu: Lublin
wiadomości: 898





Ignoruj
« Odpowiedz #12 : 25-06-2010, 11:21:37 »

pamiątki zostaną na zawsze Smutny

Bez przesady. Obserwuję od kilkunastu lat jedno spore leśne pogorzelisko. W pierwszym i drugim roku wyglądało przygnębiająco. Potem pierwsze weszły brzozy, a za nimi reszta roślinności. Teraz to bardzo fajny zagajniczek z mnóstwem ptaków. Przyroda jest twarda, powolna ale cholernie konsekwentna, nie z takim katastrofami potrafi sobie poradzić. Co oczywiście nie zwalnia nas z troski o nią.
Zapisane

Aborygeni twierdzą, iż stron świata jest siedem: północ, południe, wschód, zachód, środek, góra i dół. Nasz świat ma dwa wymiary, ich jest w 3D!
orety
Opinii: (0)
Nowy użytkownik
*
Offline Offline

wiadomości: 47




Ignoruj
« Odpowiedz #13 : 25-06-2010, 13:31:14 »

myślę, że adrian1006 inne "pamiątki" miał na myśli...

pozdrawiam
maciek
Zapisane
Pablo666
Opinii: (3)
Ekspert
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Miejsce pobytu: Olsztyn i Brzydgoszcz
wiadomości: 525





Ignoruj
« Odpowiedz #14 : 25-06-2010, 14:02:08 »

takie które nosi się na sobie  Niezdecydowany
Zapisane
Strony: 1 2 Ostatnia +   Do góry
  Drukuj  
Tagi: trawy jedlina

 
Skocz do:  

Podobne tematy
Temat Zaczęty przez Odpowiedzi Wyświetleń Ostatnia wiadomość
Jak rozpalić kiedy mokro ? Ogień « 1 2 ... 10 11 » thor_ 164 20256 Ostatnia wiadomość 04-02-2012, 23:59:51
wysłane przez 48KR
Co i jak ze stelażem Plecaki Komanch 11 2420 Ostatnia wiadomość 30-04-2008, 18:46:39
wysłane przez Komanch
Buzz-off - co i jak. Ogólne « 1 2 » petelicki 15 6218 Ostatnia wiadomość 08-06-2008, 19:04:48
wysłane przez kangoo
POŻAR co zrobić, jak się zachować, jak się zabezpieczyć? Ogólne « 1 2 ... 5 6 » marwarf 76 10447 Ostatnia wiadomość 22-04-2009, 17:42:21
wysłane przez MichaelD
Brunton - co i jak? Pozostały ekwipunek « 1 2 3 » McBren 32 4226 Ostatnia wiadomość 04-10-2009, 21:00:04
wysłane przez Raff