Powtórzę się ...
Dla mnie firestarter to teraz absolutny backup ogniowy - drugi zresztą ...
Wcale nie neguję samego pręta - nie rozum mnie opacznie .
Umię i o tym wiem - to mi wystarczy

Jedno co mogę doradzić :
Zeskrobane wiórki ułożyć w mały kopczyk a pod nim cos na "popęd" czyli np wosk .
Obojętne z czego korzystamy "szwed" czy Firestarter - gdy wilgotno i zmęczenie odbiera nam odrobinę sprawności będzie trudniej - to oczywiste.
W jednym i drugim przypadku niebywale pomocnym będzie coś co pozwoli dłużej utrzymać płomień .
Spalany magnez może osiągnąć 2800°C zaś samo drzewo temperaturę około 2300C° - przy czym proszę pamiętać że palą się opary drzewa nie ono samo w sobie w fazie początkowej - dopiero później dochodzi do spalania węgla w nim zawartego .
Parafina zwyczajnie jest doskonałym pośrednikiem wydłużającym czas wstępnego podpalania .
Sama iskra krzesana w końcu z tego samego materiału ma tą samą kaloryczność tyle, że w przypadku "szweda" z racji jego większej średnicy "sypie" więcej .
No owszem więcej iskier to więcej kalorii - zgoda .
Ale ile kalorii da zeskrobany magnez?
Tak daleko mi nie wiadomo - ale co chyba logiczne zależy to ściśle od ilości zeskrobanych wiórków z firestartera nie od ilości krzesań - bo one mogą się mieć nijak jeśli nie nastąpią w krótkim odcinku czasu nie pozwalając zapalanemu materiałowi ostygnąć czyli przestać w wytwarzaniu odpowiedniej ilości palnych oparów które doprowadzą to palności materiału porządanego czyli drzewa.
Pewnie że można i trzeba sobie pomagać - można podpieścić pod włos kawałek drzewa i "sypać"...
Można też w wiórkach taką szczotę wytarzać i ...
Nie zawsze możemy mieć wosk/parafinę ...
Wspomniano o toksyczności oparów podczas spalania magnezu ...
Otórz magnez -a raczej to co pozostało po spaleniu ma jeszcze ponoć jedną właściwość:
Po wyprażeniu tworzy minerał zwany peryklazem a ten ponoć korzystnie wpływa na wszelkie zatrucia - RNL to wyjaśnił by lepiej - ja przytaczam to co kiedyś wyszperałem ..
A czy magnez jest trujący?
Google - magnez - pierwsze będą apteki

Tylko nie mówcie znowu, że wiórki wam się na wietrze rozsypują bo to marny argument przeciw - czapki z głów o ile wiatr wam jej nie zdmuchnął uświadamiając ,że z zapaleniem (HALO) będzie kłopot
Nie masz czapki ?
Skrob w skarpetę
Na chusteczkę higieniczną - tą najtańszą bo poskąpili na nią innej chemii która ocieranie noska miała wam umilić

Zatem dalej zostaję wobec powyższego przy swoim .
