 |
« : 16-11-2008, 16:02:18 » |
|
Testowałem czas jakiś oba krzesiwa, i nie do końca wiem które jest bardziej praktyczne. Praktyczne w sensie skutecznosci w rozniecania ognia, łatwosci trzymania w dłoni, pod kątem skaleczenia, poręczności jako takiej. Używałem Firesteel'a SCOUT i krzesiwa tzw. U.S Army. Na tyle na ile umiem rozpalać ognisko, lepiej używało mi sie krzesiwa U.S. Ma dłuższy pręt do krzesania iskier, dzięki czemu, moim zdaniem, krzesa ich więcej. Magnezowy prostopadłościan do skrobania też pomaga, a jako że oba są połączone na stałe, zawsze są razem. Podczas krzesania przy użyciu noża iskry są porównywalne z iskrami z Firesteel'a krzesanymi zębatą blaszką. Nie potrafię krzesać wystarczających iskier Firesteelem przy pomocy noża. Firesteel jest bezpiecznieszy dla dłoni w użyciu, ze względu na trzymanie powyżej pręta, krzesiwo U.S. trzeba trzymać uważniej. Proszę, podzielcie się Swoimi uwagami na ten temat, Jeżeli uznacie to za sensowne.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #1 : 16-11-2008, 16:22:08 » |
|
Moim skromnym zdaniem zawarty magnez w US FIre starter, w znaczący sposób podnosi sprawność w samym zapalaniu bez konieczności (trudnej czasami) szukania podpałki . To wg mnie spory postęp uczyniony owego czasu . Podpalony ,rozdrobniony magnez jest mocnym wysokotemperaturowym zapłonem i co najważniejsze nie do przemoczenia - czyli zawsze gotowym do użycia.] Z drugim sprawa ma się troszkę inaczej. Cóż z tego że wytrzyma więcej krzesań ? Otóż nic moim zdaniem . Wystarczy tylko pamiętać o tym ,że jeden i drugi nie jest przedmiotem codziennego użytku . Czyli oba są do sytuacji awaryjnych.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #2 : 16-11-2008, 17:16:38 » |
|
jak to tylko do sytuacji awaryjnych? niemalże 100 rozpalanych przeze mnie ognisk czy paleń KK jest rozpalane krzesiwami i nie są to sytuacje awaryjne..
osobiście dla mnie wygodniejsze do stosowania jest szwedzkie krzesiwo niz US, a skrobanie magnezu jest iście irytujące jak dla mnie.. przy szwedzkim krzesiwie nie trzeba używać całkowitej jego długości do krzesania a wystarczy jedynie jakiś 1 cm.. przy krzesiwie US ten patent nie wychodzi a pręt zdecydowanie szybciej sie zużywa pozostawiając bezużyteczny bloczek magnezowy
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Chcę być dezerterem, który ma szansę powodzenia KNAKiŁ KKK - Kelly Kettle Klan CZUJ-DYM!
|
|
|
 |
« Odpowiedz #3 : 16-11-2008, 17:33:56 » |
|
Każdemu wedle upodobań. Ja jak pale w piecu to używam na co dzień zapalniczki - taki staroświecki sposób . Dla mnie rozpalanie ognia nie jest aż taką atrakcja samą w sobie, godną poświęcenia przedmiotu o ściśle określonym celu sytuacyjnym. Moje roczne zużycie takich starterów musiało by wynosić około 6 min zakładając że to czynność codzienna. Z założenia jedno i drugie powstało w takim celu gdy - Szlag trafił zapałki Zepsuła się zapalniczka Mokrość wszechobecna skutecznie nas wkurza. W domu i w terenie używam zapalniczki - to naprawdę prosta czynność nie wymagająca na dzień dzisiejszy wielkiego zachodu i mistycyzmu . A Fire startera noszę bo taką mam naturę i wiem że gdy szlag trafi inne możliwości to zawsze mój pewniak zadziała .
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #4 : 16-11-2008, 17:45:01 » |
|
Mnie też mozolne skrobanie magnezu doprowadzało mnie do irytacji. W dodatku płomyczek uzyskiwany z tegoż magnezu był szybki, wręcz wybuchowy. Uznałem, że tak błyskawiczny ogieniek nie jest mi pomocny, nie mówiąc już o tym, że 15 minut skrobania potrafił mi zniweczyć podmuch wiatru. Więc skoro zarzuciłem skrobanie wymieniłem "us army" na firesteela (w moim przypadku firmy primus). Ale różnicy w wygodzie trzymania (przecież nie pracuję tym długo), i jakości krzesanych iskier nie widzę. Równie dobrze mógłbym korzystać z amerykańca tylko nie skrobać, ale gadżeciarstwo wzięło gorę i musiałem sobie kupić szweda. Edyta: a ja tam lubię się tym bawić. Ot taki sport i popisywanie sie przed samym sobą że jestem prawie jak Ray Mears  Szczególnie, że jestem zawsze na tyle wyekwipowany, że trudno mi sobie wyobrazić utratę zapałek i zapalniczki. Oczywiście jak mi się spieszy to zapalnicza.
|
|
|
|
« Ostatnia zmiana: 16-11-2008, 17:55:06 wysłane przez regent »
|
Zapisane
|
Aborygeni twierdzą, iż stron świata jest siedem: północ, południe, wschód, zachód, środek, góra i dół. Nasz świat ma dwa wymiary, ich jest w 3D!
|
|
|
 |
« Odpowiedz #5 : 16-11-2008, 18:13:55 » |
|
Powtórzę się zatem ... Magnez jest zastępczą formą podpałki na tyle idealnej że nie zamaka i jedyna konieczność to zeskrobanie . Natomiast pozbawianie się magnezu kosztem samego prętu do krzesania (moim ) zdaniem jest pewną lekkomyślnością . Poza tym zmuszeni jestesmy do wcześniejszego preparowania podpałki (co już mija się z celowością - jeśli rozpatrujemy te dwa startery.) Magnez - uparcie twierdzę to mocna pomoc gdy go położymy jeszcze na innym palnym materiale ale wymagającym wyższej temperatury zapłonu - a co za tym idzie tłumaczyć jak sądzę nie trzeba Ale jak mówiłem - każdemu wedle woli zależnie od potrzeby ,a to lansu ,a to praktyczności. Tylko za cholerę nie pojmę jazdy codziennej na kole dojazdowym ze sprawnym w bagażniku - owszem ciekawie takie auto wygląda z takim kołem rowerowym i wszyscy zwracają uwagę lub odwrotnie opony 17" niskoprofilowe 210 na alusach zimą .
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #6 : 16-11-2008, 18:51:13 » |
|
Tylko za cholerę nie pojmę jazdy codziennej na kole dojazdowym ze sprawnym w bagażniku - owszem ciekawie takie auto wygląda z takim kołem rowerowym i wszyscy zwracają uwagę lub odwrotnie opony 17" niskoprofilowe 210 na alusach zimą .
W całej tej zabawie chodzi o przedewszytkim o zabawę. Po co spać w namiocie jak można w schronisku. Po co pod ponczem jak można w namiocie. Po co pod drzewem jak można pod ponczem itp itd i to samo tyczy się zabawy z ogniem. Jakbym korzystał z krzesiwa tylko wtedy jak stracę zapałki i zapalniczkę to prawdopodobnie nigdy bym z niego nie skorzystał. Ale jak by mi przyszło skorzystać to bym nie potrafił. A tak potrafię bo systematycznie trenuję, dla przyjemności a nie z musu. Powtórzę się zatem ... Magnez jest zastępczą formą podpałki na tyle idealnej że nie zamaka i jedyna konieczność to zeskrobanie . Natomiast pozbawianie się magnezu kosztem samego prętu do krzesania (moim ) zdaniem jest pewną lekkomyślnością .
IMHO kiepskiej podpałki. Mnie ten szybki wybuch magnezji niewiele pomagał. Bez dobrej organicznej podpałki i tak się nie obejdzie.
|
|
|
|
« Ostatnia zmiana: 17-11-2008, 07:47:57 wysłane przez regent »
|
Zapisane
|
Aborygeni twierdzą, iż stron świata jest siedem: północ, południe, wschód, zachód, środek, góra i dół. Nasz świat ma dwa wymiary, ich jest w 3D!
|
|
|
 |
« Odpowiedz #7 : 16-11-2008, 19:29:01 » |
|
A niech tam i tak Ci będzie.  W sumie zadano pytanie i każdy mówi za siebie a wnioski wyciąga pytający - i o to chodzi wszak na forum. W sumie bez patyków ognicha tez nie będzie. Jedna łącząca cecha oba to spory snop iskier a dalej jak kto woli .
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #8 : 16-11-2008, 23:31:39 » |
|
Bardzo ciekawe jest to co mówi AXE316, czy rzeczywiście używać krzesiwa wtedy kiedy można zapałek lub zapalniczki? U podstaw przetrwania w sytuacji wyjątkowej, że tak ją nazwę, stoi przede wszystkim rozsądek, więc może praktyczniej będzie dbać w życiu codziennym o rozsądek, niż o wyposażenie...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #9 : 17-11-2008, 00:29:27 » |
|
Bardzo ciekawe jest to co mówi AXE316, czy rzeczywiście używać krzesiwa wtedy kiedy można zapałek lub zapalniczki? U podstaw przetrwania w sytuacji wyjątkowej, że tak ją nazwę, stoi przede wszystkim rozsądek, więc może praktyczniej będzie dbać w życiu codziennym o rozsądek, niż o wyposażenie...
to kazdy chyba stara sie robić, ale mieć krzesiwo zawsze warto, a umieć się nim posługiwać warto jeszcze bardziej pierwsza próba w sytuacji kryzysowej to kiepski pomysł uważam, że dla zabawy czemu nie- jeżeli mamy czas, i ochotę, to nawet świdrem ogniowym każdego papierosa a co a jeżeli ktoś nie lubi się dłubać przy ognisku, i szkoda mu czasu to przetrenuje raz czy dwa razy w sezonie krzesiwko, żeby nie zapomnieć a reszta zapalniczką  ja z krzesiwek mam scouta, i dwa no name(bez magnezji) więc niestety niemam porównania, ale osobiście jestem z pręta zadowolony
|
|
|
|
« Ostatnia zmiana: 17-11-2008, 00:31:01 wysłane przez tomekk »
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #10 : 17-11-2008, 11:30:29 » |
|
a umieć się nim posługiwać warto jeszcze bardziej pierwsza próba w sytuacji kryzysowej to kiepski pomysł Słuszna uwaga - tyle że to moje drugie krzesiwo - i dziś mogę spokojnie o nim powiedzieć wiele więcej niż przed kupnem pierwszego . A to pierwsze zarobiło na siebie i 10 nastepnych owego czasu  Natomiast to które mam - wyświechtane tylko czasem i noszeniem - wiem po co noszę - inni nie muszą 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #11 : 17-11-2008, 14:24:11 » |
|
Ja tam mam magnezowe, zależy jak kto używa. Mi ono na razie wystarcza dla potrzeb własnych ale musze zakupić kolejnego szweda. Mgr ma racje ono się cholernie szybko marnuje, ale jest pewniejsze i jakby wykonał pomiar skuteczności krzesiw to wykres dla magnezowego byłby z początku lepszy, szwedzkiego stały. w miare upływu czasu magnezowe straciłoby pręt na skutek zużycia zwyczajnego. W późniejszym okresie lepsze jest firesteel bo na dłużej starcza. I według mnie nie warto nosić dwóch. Chyba że na większą wyprawę. W zestawie wystarczy jedno.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Drużynowy 107 PDH "Subiaco" im. ks. Józefa Poniatowskiego
HO Rafał Pilarczyk
|
|
|
 |
« Odpowiedz #12 : 17-11-2008, 15:23:00 » |
|
Dyskusja nabiera moim zdaniem merytoryczności  bardzo dobrze. Ja mam pręciki od TH.Jeden czeka na pomarańczową micartę razem ze szczurem 4 i z nim będzie podróżował (mimo dziwnej miny xkondora :] ).Drugi jest dla treningu.O skuteczności będę się wypowiadał jak przetrenuję  To chyba myśl przewodnia tego forum: "lepiej umieć [mieć/umieć-różnie] i nie potrzebować niż nie (u)mieć i żałować"
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"Prawda to od wieków znana, nie masz pana na ułana"
|
|
|
 |
« Odpowiedz #13 : 17-11-2008, 20:42:46 » |
|
Mam oba, wolę na "codzień" używac szwedzkiego. W warunkach survivalowy, wziąłbym amerykańskie.
Na plus szwedzkiego: - wygodniejsze w trzymaniu, - nie niszczę noża.
Zalety amerykańskiego: - mniejsze wymairy, - w komplecie hubka magnezowa.
I jeszcze jedno, na codzięn używam zapalniczki (choć raczej rzadko, bo palaczem nie jestem). W terenie zawsze krzesiwo, dla treningu. Ostatnio udało się za pierwszym pociągnięciem. I powiem Wam jedna tajemnicę, tajemnica jest zawarta w "hubce".
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #14 : 17-11-2008, 21:54:57 » |
|
Tzn hamerykańskie krzesiwko z blokiem magnezowym jest niby mniejsze od szwedzkiego? Śmiem się nie zgodzić  . Ja aktualnie co prawda działam na usarmy, ale to ze skąpstwa- żal mi kupować nowe krzesiwo podczas gdy stare jeszcze dycha  . Idea z tym blokiem magnezowym niby szczytna (stała trwała podpałka), ale IMHO niesprawdzająca się. Magnez spala się błyskawicznie, tylko ociupinkę wolniej niż odpryski krzesiwa, przez co i tak potrzeba odpowiedniej w miarę suchej podpałki aby coś zdziałać, oraz niewygoda w obsłudze- trzeba się sporo naskrobać, a wystarczy podmuch wiatru aby wszystko szlag trafił. Przyznaję rację że w sytuacji gdybyśmy mieli wyjść dziś z domu, i nigdy nie wrócić do cywilizacji to ten magnezowy blok byłby przydatny, ale IMHO do 'codziennego' użytkowania tylko przeszkadza. Nie dość że zamiast małego poręcznego pręcika mamy całkiem sporą kostkę, to jeszcze praktycznie zabiera połowę pręta krzesiwa. Tak więc jako survivalowe EDC to ja jestem za szwedzkim firesteel'em. Ewentualnie dodatkowo w plecaku kostka usarmy w razie fallout'a  . A co do użytkowania to u mnie podobnie jak u poprzedników- na codzień na miasto lanserskie zippo śmigające jak marzenie, w terenie ogniska od krzesiwa (chyba bardziej dla zabawy i satysfakcji niż dla wprawy) i tamponu (szybkie, łatwe i niewymagające  ), a świecom dymnym i petardom hukowym zabieranym ze sobą w teren dorabiam zapalniki zawleczkowe oparte o draskę i zapałki, tak aby nie trzeba się było przy nich babrać z zapalniczką.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|