 |
« Odpowiedz #270 : 08-09-2010, 09:42:21 » |
|
Do czyszczenia na błysk to polecam kwas szczawiowy nasycony - rewela i tanie.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #271 : 08-09-2010, 12:50:28 » |
|
Wydaje mi się, że podkładki mosiężne między którymi siedzi uszczelka są nieco za duże - nawet po oczyszczeniu tego wszystkiego nie chcą wejść do korpusu zaworu. Jak myślicie - można je z lekka podheblować?
Gdzie ten specyfik (kwas szczawiowy) się kupuje?
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #272 : 08-09-2010, 14:06:28 » |
|
Alledrogo - taki biały proszek i rozpuszczasz w wodzie tyle aż roztwór będzie nasycony - kilka złotych dosłownie. Można podheblować lekko 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #273 : 09-09-2010, 19:39:25 » |
|
Z pola walki. Podkładki na trzonie zaworu dopasowałem. Miały ewidentnie za dużą średnicę zewnętrzną (o gdzieś 0,3 mm) i w ogóle nie miały zamiaru wejść z powrotem tam gdzie były  . Przy okazji wyszło, że wewnętrzne otwory mają z lekka ekscentryczne  . Uszczelka - poszedłem do sklepu moto i nabyłem kawałek wężyka gumowego (rzekomo olejo i temperaturoodpornego) - 10 cm za 60 gr. Rozmiar idealny, dziura akurat taka, że swobodnie ale ściśle wchodzi trzon zaworu, a zewnętrzna średnica idealnie 9 mm - czyli tyle ile wewnętrzna średnica gniazda zaworu. Tylko pociąć na plasterki i części zamiennych, że ach! Ta uszczelka pracuje nieco inaczej niż pisałeś AXE - kręcenie zaworem nie ma nic do rzeczy. Patrząc od strony dyszy bliższa jej podkładka opiera się o początek gwintu, w który wkręca się trzon zaworu, a drugą podkładkę przyciska dławica. To "spręża" uszczelkę między nimi i uszczelnia trzon zaworu. Wcześniej w zaworze było ciało doskonale czarne (sadza) czyli widac było czarną dziurę, ale jak trochę podczyściłem to zobaczyłem o co biega. Po tym wszystkim maszynka niestety działa do d.py. Tzn. szczelna jest, ale płomyczek co prawda prawidłowy (niebieski) ale mikrutki. Albo coś jest przytkane albo już nie mam pomysłu. Na marginesie - co Wy z tą benzyną ekstrakcyjną? Używałem tej maszynki parę ładnych lat mocno intensywnie w 80-tych i zawsze na zwykłej benzynie, wówczas tzw. niebieskiej czy żółtej (odpowiednio bodaj 64 i 94 oktany). Liczba oktanowa zresztą nie ma tu nic do rzeczy. Wątpię, czy w kraju pochodzenia ktokolwiek palił ją na ekstrakcyjnej.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #274 : 09-09-2010, 19:54:55 » |
|
przetkałeś dyszę? dawniej benzyna była z ołowiem a ekstrakcyjna była tania, zupełnie spokojnie można dziś palić na bezołowiowej. ekstrakcyjna bywa w plastikowych butelkach warto taką zanabyć bo to doskonały i pewny zbiornik na zapas benzyny
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #275 : 09-09-2010, 19:56:36 » |
|
Tak kuchenka słynie z tego że pali na wszystkim, no może ciężko z ropą. Zwykła benzyna ma to do siebie że ma zawarte różne umilacze które później osadzają się na kielichu oraz garach oraz może wytworzyć większe ciśnienie w zbiorniku. Oczywiście, czas produkcji kostki to czas gdzie paliwa były marnej jakości i do tego związek radziecki gdzie wszystko było "byle jakie". W tamtych czasach musiało palić co się dało. Dzisiaj czasy się zmieniły, mamy paliwa zadowalającej jakości a w praniu wyszło że najlepiej pali benzynę ekstrakcyjną dlatego jest ona najlepsza [nie smoli nie śmierdzi tak mocno] i pali równo. To tyle na temat paliwa. Może pali się słabiutko bo za małe ciśnienie wytworzyłeś? Uszczelka nie pozwala na swobodny przepływ gazu? Ciekawy przypadek... A tak spoza omawianego tematu za chwile wklepie mej eksperymentalnej osłony przeciwwiatrowej i parę problemów które wynikły z jej korzystania. 1.A więc tak, musiałem trochę obniżyć "rusztowanie". Czy będzie to miało jakiś negatywny wpływ na gotowanie oraz gary ? 2. Zauważyłem paląc na "rezerwie" że jedna strona płomienia jest żółta. Tzn. kielich jest podzielony na 4 i jedna z nich pali się na żółto. Obstawiam że jest brudny ale mogę się mylić, do tej pory często paliła na rezerwie i nie było problemów. Aloha! P.S. dwie_sety byłeś szybszy PS.2  PRYMUS, BREŻNIEWKA, KOSTKA - PRAKTYKA, MITY, DOBRE RADY, PRZYGODY  PRYMUS, BREŻNIEWKA, KOSTKA - PRAKTYKA, MITY, DOBRE RADY, PRZYGODY  PRYMUS, BREŻNIEWKA, KOSTKA - PRAKTYKA, MITY, DOBRE RADY, PRZYGODY  PRYMUS, BREŻNIEWKA, KOSTKA - PRAKTYKA, MITY, DOBRE RADY, PRZYGODY Dużo lepiej niż bez osłony  Trzeba ją udoskonalić i będzie git.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
WOLFMOTHER
|
|
|
 |
« Odpowiedz #276 : 09-09-2010, 20:11:39 » |
|
Ja ekstrakcyjną trzymam w pojemniku metalowym - taki jakiś bajerancki bukłak mi wpadł w łapy . Ekstrakcyjna tek nie capi i lepiej się pali bez dwóch zdań. Uszczelka właśnie taką rolę na tym zaworze pełni, że jak odkręcisz (odpowiednio długa ) dociśnie się i uszczelni - nie wiem jak to zrozumiałeś ale grunt że nie cieknie spod zaworu . Patent z wężykiem kupujemy chyba  ED Tasak - całkiem fajnie 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #277 : 09-09-2010, 20:48:12 » |
|
Hłe, hłe...   PRYMUS, BREŻNIEWKA, KOSTKA - PRAKTYKA, MITY, DOBRE RADY, PRZYGODY  PRYMUS, BREŻNIEWKA, KOSTKA - PRAKTYKA, MITY, DOBRE RADY, PRZYGODY Po wygrzewaniu we wrzątku w zbiorniku zostało trochę wody... stąd to słabowanie. Dolałem nieco denaturatu i resztę benzyny, woda rozpuszcza się w denaturacie a denaturat w benzynie i już się wypaliło. Co do tego, czy ekstrakcyjna pali lepiej (w sensie szybciej) to na zdrowy rozum nie powinno niczego takiego być (niby z jakiej paki?). Ale jak się ogarnę to sprawdzę to, może w sobotę, w kontrolowanych warunkach i napisze, co mi wyszło. Co do osłon wiatrowych to fajnie to wygląda tasak. Ja zastanawiam się, czy jednak nie skupić się na OGONIOKU bo on ma średnice mniejszą nawet niż wewnętrzna menażka harcerz - można więc zrobić osłonę w formie walca stojącego na ziemi o średnicy nieco większej niż menażka i wysokości nieco powyżej jej spodu, na dole dziury dolotowe a płomień wychodzi szparą między walcem osłony a boczną powierzchnią menażki. Co prawda taka osłona będzie dość duża ale skuteczna niesamowicie.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #278 : 10-09-2010, 15:06:44 » |
|
Ogniok ogniok.... to ten klon Optimusa Svey ? Zawsze można wyjąć obudowe wsadzić do jakiegoś dużego dużego gara na tyle by można było wsadzić gar do tego gara ... wtedy było by to niesamowite. Ale ciężko z tlenem. Chodzi ci o to tyle że przerobioną na kostkę ?  PRYMUS, BREŻNIEWKA, KOSTKA - PRAKTYKA, MITY, DOBRE RADY, PRZYGODY Edit:// http://allegro.pl/kuchenka-benzynowa-optimus-hiker-wys-0zl-i1222381237.htmlHIKER 750 ZŁ ?!  Porównanie: Hiker 750zł Kostka 30-60zł. + Hikera większy zbiornik, troszkę lepszy palnik, wygląd [pojęcie względne] +Kostki CENA! i wszystko inne. Cena mnie zmasakrowała tak mocno ze uderzyłem głową w ścianę 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
WOLFMOTHER
|
|
|
 |
« Odpowiedz #279 : 10-09-2010, 15:15:55 » |
|
Uświadommy wszystkich raz na zawsze  Radosna myśl techniczna w czasach galopującego komunizmu opierała się tylko nieomal na wiernych kopiach z dopiskiem firmowym Сделано в CCCP. A na marginesie to palnik od Breżniewki na luzie wchodzi prawie do wszystkich menażek  Oczywiście nie dotyczy to tych Made in USA z oczywistych powodów propagandowych  ED: No wiesz optimus to od zarania gwarancja solidności to raz , dwa dziś sporo z tych kuchenek to wartość kolekcjonerska ,no i trzy z reguły w całości nieomal robione z mosiądzu.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #280 : 10-09-2010, 15:50:56 » |
|
ALE 750 ? 400 bym przełknął.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
WOLFMOTHER
|
|
|
 |
« Odpowiedz #281 : 10-09-2010, 15:55:07 » |
|
Hehe - no sam widzisz  Inni mają większe przełyki nawet  Za 400 to na upartego znajdziesz MSRa multifuel .
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #282 : 10-09-2010, 18:06:01 » |
|
A widzisz, nawet nie wiedziałem, że jest coś takiego jak Optimus Svey i że Ogoniok do tego podobny (jak wcześniej pisałem jest tez podobny do Juwla 34). Ale tak, toczka w toczkę to samo, za wyjątkiem jednej rzeczy. Naklejki, żeby samochodowej wachy nie stosować  . Tak, to to. Myslę o karbowanej rurze od kotła c.o. - ona jest aluminiowa i spłaszcza się (znaczy skraca) bo jest w harmonijkę. Taki kawałek o średnicy 20 cm i podobnej długości po rozciągnięciu będzie ważył tyle, co pazłotko z czekolady  . Co do wkładania do kuchenki benzynowej (czy w ogólności na paliwo płynne) do menachy - apage satanas! Nie widziałem takiej maszynki, żeby nie wiem jakiej firmy była, żeby nie była okopcona i nie śmierdziała. Żeby tam choć kropla z niej nie pociekła. W terenie zwykle nie myję menachy (no ew. płuczę w rzece), bo zresztą co? Płyn do mycia naczyń mam wozić ze sobą? Gaz to jeszcze, ale też kartusz na glebie stoi. Tyle innych rzeczy można spakować "powinowato" z maszynką, jak i do menażki, że szkoda sobie głowy zawracać sadzą i ropopochodnymi w kaszy. IMO oczywiście. Cena. Cóż, to jest cena za produkt absolutnie luksusowy, nikomu nie potrzebny do życia i kupowany wyłącznie przez ludzi mających marzenia i chcących je realizować. A tacy ludzie są gotowi i potrafią zapłacić. Ten hiker w produkcji masowej nie kosztuje pewnie więcej niż 10% swojej ceny... Mosiądz? Kilogram mosiądzu (złom) stoi 15 zeta... Krótko mówiąc rżnięcie odchodzi. A coś mi mówi, że wolałbym zostać na bezludnej wyspie z kostką niż hikerem  .
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #283 : 10-09-2010, 18:10:29 » |
|
 Święte słowa - ale ten kto nie ma korby - trybów nie posiada i nic go nie kręci 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
 |
« Odpowiedz #284 : 10-09-2010, 19:57:56 » |
|
 . Ot co! Z linii frontu. Guma w zaworze całkowicie się nie sprawdziła. Dziś rano znów świeczka, próbowałem podkręcić dławicę - opór, próbuję wykręcić iglicę zaworu - opór prawie jak poprzednio... Wyciągam wreszcie - guma spiekła się na kamień. Musiałem ją rozkruszyć, pękła jak ceramika. Założyłem oryginał - jest ok. Pomierzyłem czasy. Kostka jest słabsza od Ogonioka (albo jednak nie przywróciłem jej do 100% formy). Kostka z zimnego startu (czyli od zalania dyktą) gotuje litr wody w 13,5 minuty, gorąca (kolejny litr postawiony na działający wciąż palnik) 9 minut. Ogoniok odpowiednio 9,5 minuty i 6,5 minuty. Menażka alu, przed i między gotowaniami chłodzona wodą z kranu, temp. powietrza 13 stopni, prawie bezwietrznie.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|