wychodzi na to, ze dla ciebie idea survivalu chowa sie w praktycznych umiejetnosciach. Dla mnie survival to ''sztuka przezycia'' i tu wszystkie filmy, ktore wymieniles pokazuja ''przezycie'' w bardzo dlugim okresie... Tak dlugim, ze twoim najwiekszym zmartwieniem staje sie wlasna psychika, a nie to, czy zjesz na sniadanie robaka

druga sprawa, ze odbierasz te filmy dosc plytko:
- zdobywanie pozywienia i ekwipunku
- sztuka ukrywania sie i tropienia
- dbalosc o wlasna kondycje psychiczna i fizyczna
- dlugoterminowe planowanie
- walka w bezposrednim kontakcie
- taktyka walki z grupa
- zakladanie pulapek
- kontakty miedzyludzkie w lekko dziwnych okolicznosciach...
jak sie dokladnie przypatrzysz to m.in to znajdziesz w wymienionych tytulach. Kwestia myslenia nad tym co sie widzi, a nie tylko wyluskiwania oczywistosci. Wlasnie po to powstal ten watek, zebys ogladajac dany film, mogl takie rzeczy uchwycic. Do ''woda, ogien, schronienie'' to masz Mearsa, Strouta, Grilsa, Woodsmana, Pathfindera...
Przypominaja mi sie lekcje j.polskiego gdzie ja spedzalem godziny z lektora w reku, a kumple kilka min ze ''sciaga''. Pozniej dyskusja z polonistka, a 90% ludu nie wiedzialo gdzie ksiazke otworzyc, zeby dany fragment znalezc oraz teksty w stylu ''a gdzie o tym bylo?''
13 posterunek: smatrisz w knigu... widzisz figu
