a ja się zastanawiam czy i jak szybko jest możliwość rozpalenia ognia posiadając sam nóż albo krzesiwo kowalskie. Bez chybki. W lato nie będzie problemu ze zrobieniem hubki ale w taka pogoda jak dziś?
Męczy mnie to strasznie.
Tydzień temu zabrałem do lasu opinela i nabój do AK. znalazłem krzemień , rozłupałem nabój ale iskra nie chciała go podpalić.
Zrobienie suchej hubki w warunkach mega wilgotności w ciągu 8 godzin odpadało..
Macie na to sposób ?
Ja widziałem różne filmiki ale zawsze tam jest sucho jak pieprz ;-)
Dobre pytanie. W sumie zimą, przy mokrej pogodzie nie ma za wiele hubek, które nadawały by się do bezpośredniego użycia,tuż po wysuszeniu (od krzesiwa kowalskiego oczywiście). Jak dla mnie odpowiedzi są dwie. Pierwsza to błyskoporek podkorowy.
http://puszczanstwo.blogspot.com/2010/01/hubka-z-byskoporka-podkorowego-inonotus.html Rośnie w miarę pospolicie na brzozach i olchach) Przy odrobinie wprawy, łapie doskonale iskrę od krzemienia i węglówki.
Gdy się go podrobi na niewielki kawałeczki, można je wysuszyć w kieszeni (tam gdzie najcieplej od naszego ciała) ale to czasochłonne.
Można próbować wykorzystać siłę i temperaturę tarcia na tym grzybie. Czyli np. łukiem ogniowym wiercić w dwóch miejscach obok siebie i miejsce pomiędzy wydłubać. Powinno być w miarę suche (jeśli nie suche od razu- może trzeba będzie to jeszcze podsuszyć).
Rewelacyjne w tym grzybie jest to,że wystarczy podsuszyć malutki kawałek by iskra złapała. Potem tli się samo, aż trudno ugasić.
Nie mniej potrzebny jest ten grzyb

Drugi sposób to zainicjować ogień jakąś inną metodą (np łuk ogniowy) i wtedy to już wiadomo, łatwo uzyskamy każdą hubkę i wysuszymy wszystko. Nawet wykorzystując wspomnianą łuskę i kawałek materiału (np. koszulki). Zwęglimy bawełnę.