Izi Blacha, a co ci szkodzi spróbować?
Nam z siostrą kiedyś zostawiony po przyjeździe z Beskidu Niskiego namiot zagnił. Jajo polegało na tym, że był nie nasz :|
A zagnił błyskawicznie, jedna noc wystarczyła (bo wilgotny zwinęlismy poprzedniego dnia raptem).
Spokojnie dał się wyprać, chociaż było to dość upierdliwe, w ruch poszła szczoteczka i - bardzo oszczędnie jakiś wybielacz, o ile dobrze pamiętam. W każdym razie puściło, wyschło, materiału jakoś szczególnie nie osłabiliśmy. No z tym, że to nie był jakiś high tech z super oddychającego płótna, tylko solidny polski produkt o nazwie marabut igloo

Swoją drogą to identyczny kupiłem sobie rok później i mam go do dziś
