Smalec wegetariańskiOd jakiegoś czasu miałem fazę na smalczyki wegetariańskie.
Te sklepowe są niezłe ... tylko drogie.
Tydzień temu moja Kobitka zrobiła z Planty cały pojemnik i wcinaliśmy go dzielnie ... ale skończył się właśnie rano.
Dorwałem w necie kilka przepisów ... wszystkie sprofanowałem, zmiksowałem i zrobiłem swój własny
Składniki:Oliwa z oliwek tłoczona na zimno - tak aby pokryła dno patelni ...
Planta: 1 kostka
Cebula: 2 sztuki
Granulat sojowy albo jakieś kotlety rozbite na drobne formy: garść
Jabłko: pół - kroimy w kostkę 0,5 cm
Mak: garść
Pestki z dyni obłuskane: garść
Oscypek: garść kostek 1x1x1 cm (można wędzone tofu albo jakiś ser ale mają większą tendencje do tracenia formy=topienia się)
Pieprz czarny: ze 12 ziaren świeżo zmielonych
Sól: łyżeczka, najlepiej grubej, ja dałem morską
Kminek: łyżka duża ... raczej płaska
Tymianek: łyżka (ziarno)
Kolendra: pół łyżki
Majeranek: łyżka
Zioła prowansalskie: pół łyżki
Asafetyda: pół łyżeczki jak ktoś ma takie coś w domu
Wykonanie:Prażymy na patelni pestki dyni. Jak się staną jasnobrązowe odkładamy na miseczkę.
Zmniejszamy ogień i prażymy minutkę kminek, tymianek i kolendrę (nasiona).
Dorzucamy garść maku i jeszcze z pół minutki.
Najlepiej dość wytrwale mieszać tą drobnicę drewnianą packą.
Trzeba uważać bo dość szybko zaczynają się palić, szczególnie jak patelnia jest rozgrzana na maksa.
Wysypujemy na drugą miseczkę/talerzyk.
Patelnię znowu na prawie maksa i wlewamy olej/oliwę z oliwek i kawałek kostki Planty.
Na to wsypujemy pokrojoną cebulę i prażymy.
Mamy teraz ze 2 minutki aby rozdrobnić prażoną dynię (1-2 mm kawałki ... nie proszek

) Przy okazji zmniejszyłem też kminek

Jeszcze tego nie wykorzystujemy.
Dorzucamy do cebuli pokrojone jabłko.
Dorzucamy skostkowany oscypek.
Cebulę w tym towarzystwie doprowadzamy do koloru złotego.
Dorzucamy resztę Planty.
Jak się rozpuści, wsypujemy wszystko poza ziołami i mieszamy parę sekund całą tą smażącą się masę.
Można wyłączyć gaz bo szybko to temperatury nie straci i mieszamy sobie spokojnie jak jeszcze bulgocze.
Dorzucamy majeranek, zioła i asafetydę, i zostawiamy całość aby się przegryzło mieszając co kilka minut jeszcze jakieś 5-10 minut.
Dobrze jak już masa nie bulgocze a więc jak macie kuchenkę elektryczną, zdejmujemy patelnię aby nie była dalej podgrzewana.
Zanim tłuszcz zacznie się ścinać na biało, wlewamy całość do jakiegoś naczynia w którym planujemy to trzymać w lodówce (słoik lub inny pojemnik ?)
Jak chcemy mieć jednolitą masę to co kilkanaście minut do czasu aż tłuszcz zacznie się ścinać można masę zamieszać.
Zostawiona do zakrzepnięcia bez mieszania utworzy warstwę cebuli, oscypa, jabłek i soi na dnie a czysty tłuszcze zetnie się w górnej części naczynia. Jedyna tego niedogodność to przy nakładaniu potem na pieczywo, trzeba się dokopywać do 'wkładki' aby nie jeść samego tłuszczu.
Wyszło tego koło 500 mililitrów (wielki kubek plus maciupa śniadaniówka) i jest dość konkretne.
Tych pozatłuszczowych składników mogłem spokojnie użyć o połowę mniej i też byłoby fajne smarowidło.
Jakby mi to dali 20 lat temu na chlebie to nie odróżniłbym od świńskiego a smak pamiętam (tylko soli było więcej w świńskim)

Następnym razem przetestuję jeszcze wersję +czosnek +granulat sojowy wcześniej wymoczony w bulionie i sosie sojowym.
Smacznego

Temat rzeka... jednym słowem: coś na ząb ;)
Smalczyk wegetariański na pobojowisku po jego przygotowywaniu (sprzątanie w planach jutro
)