UWAGA UWAGA!!
Popisowy przepis, zdobywca damskich żołądków, niebo w gębie, pożar w dupie (eeee... a może odwrotnie)
CZYLI... (chilli??)
Chilli con Carne a'la wujcio ov_D: (czyli wersja maksymalnie uproszczona dla pieprzonych leniwców)
1 paczka mielonego mięsa wołowego lub wołowo-wieprzowego (tak z pół kilo conajmniej) (można też kupić ładną polędwicę i posiekać)
ze 2-4 średnie cebule
2 puszki czerwonej fasoli (można kupic czerwoną fasolę i namoczyć, ale po co?)- kupuję najtańszą i jest git
2 puszki pomidorów (w sumie dowolne) - jak siękomuś chce, to może kupić tak jakieś 0.8kg pomidorów "zajęcze głowy" (mocno sezonowe, życzę szczęścia), sparzyć i obrać
można dać z 1 paprykę jeszcze
no i koncentrat pomidorowy. Sporo
teraz uwaga:
1 paczka mieszanki do Chilli Con Carne firmy Kotanyi - KONIECZNIE TA!!!
czosnek świeży- w chuj
pieprz, sól
jak ktoś lubi hardkory, to może dać pieprz Cayenne, paryczki chilli i co tam jeszcze. Ale laski kiepsko to trawią.
jeszcze olej by się przydał...
potrzebny będzie spory gar i patelnia.
Na patelni smażymy mięso. Nie za mocno. Tak, żeby sie ścięło białko trochę. W międzyczasie kroimy cebulę w kostkę. Wrzucamy mięso do gara, cebulę na patelnię. Ma się zeszklić. Gar na mały ogień i wrzucamy odsączoną fasolę (nie wylewać płynu!!) i pomidory z puszki (wcześniej je pokroić w miarę drobno).
Niech se pyrgoli. Kroimy paprykę (dość drobno), dorzucamy do gara.
Teraz uwaga. Trzeba odparować nadmiar wody, lae nie przypalić chilli. JEdnocześnie dodajemy koncentrat. ma być mocno pomidorowe. Dodajemy przyprawy: pieprz (dużo), sól (nie przesadzić), mieszankę (tu można zaszaleć) i ew. hardkory. No i oczywiście czosnek. Ile chcecie.
Teraz trzeba to dusić, często mieszając. Ma być gęste, gorące i ostre. Wyglądać ma jak bigos, a nie jak zupa.
Jeśłi chodzi o sposób podawania to najlepiej ze świeżą bagietką (im świeższa, tym lepiej), dobrą, kwaśną smietaną (18% piątnica jest wypas), na liściu sałaty (tylko go wymyjcie wcześniej!)
SMACZNEGO!